Category Archives: Książki Horror

Kalejdoskop koszmarów Czternaście Obliczy Strachu – Graham Masterton

Czternaście Obliczy Strachu to jedna z ciekawszych antologii Grahama Mastertona dostępnych na rynku. Książka jest niezwykle wciągająca, ponieważ każde opowiadanie to zupełnie nowy świat i nowy rodzaj lęku. To bardzo dobra pozycja, która pokazuje szeroki wachlarz umiejętności brytyjskiego pisarza – od klasycznych ghost stories, przez horrory erotyczne, aż po czyste, surrealistyczne szaleństwo.

graham masterton

Czternaście skoków w nieznane
Zbiór nie posiada jednej wspólnej fabuły, ale każde z czternastu opowiadań oferuje niezwykle interesujący przebieg akcji. Mamy tu historie o dziwnych chorobach, nawiedzonych przedmiotach i makabrycznych spotkaniach. Styl Mastertona w krótkiej formie staje się jeszcze bardziej skondensowany i uderzający. Autor pisze lekko i z ogromną pewnością siebie, błyskawicznie kreśląc tło bohaterów, by po chwili wrzucić ich w wir niewytłumaczalnych zdarzeń. Każdy tekst jest napisany z chirurgiczną precyzją – nie ma tu miejsca na nudę, a puenty często zostawiają czytelnika w głębokim szoku.

Czy będziesz się bać własnego cienia?
Książka jest pełna napięcia, choć poziom strachu zmienia się wraz z kolejnymi tekstami. Niektóre opowiadania budują subtelny niepokój, inne z kolei atakują przerażającą wizją w sposób nagły i brutalny. Zbiór jako całość jest niezwykle intensywny – fakt, że historie kończą się szybko, sprawia, że lęk kumuluje się w czytelniku, nie dając mu szansy na oswojenie się z zagrożeniem. To literatura, która potrafi autentycznie przerazić swoją nieprzewidywalnością.

Od potworów po krwawą makabrę
W tej książce znajdziecie niemal każdy rodzaj grozy. Masterton serwuje nam całą galerię potworów: od istot nadprzyrodzonych i demonów, po potworności kryjące się w ludzkiej psychice. Nie brakuje tu pełnych grozy, krwawych scen, z których autor słynie. Opisy są soczyste, obrazowe i często przekraczają granice tabu. Znajdziecie tu zarówno makabrę cielesną (body horror), jak i mroczne rytuały, a wszystko to podane w sposób odważny i bezkompromisowy.

Klimat i nastrój: Zmienny jak najgorszy sen
Nastrój zbioru jest niezwykle mroczny, choć zmienia barwy z każdym rozdziałem. Raz czujemy klaustrofobiczny lęk w zamkniętym pomieszczeniu, by za chwilę poczuć chłód nadprzyrodzonej obecności. Dominującym uczuciem jest jednak ciągły niepokój i duszna atmosfera paranoi. Masterton mistrzowsko operuje klimatem, sprawiając, że nawet zwyczajne przedmioty codziennego użytku w jego rękach stają się źródłem złowrogiej energii.

Werdykt: Czy warto przeczytać?
Zdecydowanie tak! „Czternaście obliczy strachu” to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto chce poznać Mastertona z nieco innej, bardziej eksperymentalnej strony. To idealna lektura do poduszki (o ile nie boicie się koszmarów), ponieważ pozwala dawkować sobie grozę w małych, ale wyjątkowo silnych dawkach. Jeśli szukasz różnorodności, świetnego stylu i autentycznego przerażenia, ten zbiór Cię nie zawiedzie.

O czym szumią koszmary – Dwa Tygodnie Strachu – Graham Masterton

Jeśli myśleliście, że dwa tygodnie urlopu to czas relaksu, to Masterton ma dla Was ofertę typu „all-inclusive”, po której jedyne, o czym będziecie marzyć, to powrót do bezpiecznego biura. „Dwa tygodnie strachu” (Fortnight of Fear) to literackie pudełko czekoladek z nadzieniem z żyletek i arszeniku.

dwa tygodnie strachu

Ten zbiór to czternaście historii (stąd tytułowe dwa tygodnie), które udowadniają, że Masterton to nie tylko król grubych powieści, ale też mistrz krótkiego, bolesnego uderzenia. Nie ma tu jednego bohatera – zamiast tego mamy galerię nieszczęśników, którzy popełnili błąd, budząc się rano.

Mamy tu klasyczny mastertonowski styl: od legend miejskich, przez erotykę ocierającą się o nekrofilię, aż po totalny surrealizm. Akcja pędzi, styl jest ostry jak brzytwa, a puenty często uderzają w czytelnika z siłą pędzącego pociągu towarowego. Jak to w zbiorach bywa – niektóre historie są jak strzał w dziesiątkę, a inne… cóż, przypominają nieco przeterminowaną pizzę: zjesz, ale bez większego entuzjazmu.

Czy jest straszne? To jak pytać, czy ogień parzy. Napięcie jest tu skondensowane. W powieści Graham ma czas na budowanie klimatu; tutaj łapie Cię za gardło już na drugiej stronie i nie puszcza, dopóki nie skończysz.

Czytanie tego zbioru jest jak przechodzenie przez nawiedzony dom, w którym w każdym pokoju czeka inny rodzaj tortury. Nigdy nie wiesz, czy następnym razem zaatakuje Cię demon, czy Twoja własna obsesja.

Znajdziecie tu wszystko – od fizycznych potworów i morderców, po abstrakcyjne lęki i nadnaturalne byty, które nie mają nazwy, ale mają bardzo ostre zęby. Masterton nie byłby sobą, gdyby nie dołożył do pieca. Jeśli szukacie opisów, które sprawią, że obiad stanie Wam w gardle – gratuluję, trafiliście pod właściwy adres. Jest krwawo, jest obrzydliwie, a momentami wręcz groteskowo.

Panuje tu nastrój niepokoju, który zmienia się z każdą stroną. Jedno opowiadanie może być duszne i gotyckie, by za chwilę ustąpić miejsca brutalnemu, współczesnemu slasherowi. To prawdziwa karuzela emocji – od obrzydzenia, przez czarny humor, aż po autentyczny, pierwotny lęk.

Statystyki Grozy
Licznik Trupów (Body count): 9/10 (Zbiorowy, bo trupy padają w każdym rozdziale).

Poziom adrenaliny: Skaczący (jak tętno po trzech kawach).

Ilość zużytego czarnego humoru: Litry.

Skala „Co ja właśnie przeczytałem?”: 5/5.

Mój werdykt w jednym zdaniu:
To idealna „przekąska” dla fanów grozy – czternaście dowodów na to, że wyobraźnia Mastertona to miejsce, w którym nikt o zdrowych zmysłach nie chciałby zostać na noc.

Czy warto przeczytać?
Czytaj, jeśli: Masz mało czasu i lubisz szybkie strzały grozy, albo chcesz zobaczyć, jak Masterton radzi sobie w różnych podgatunkach horroru.

Odpuść, jeśli: Szukasz spójnej, długiej historii lub masz alergię na dziwny, momentami mocno odjechany styl brytyjskiego mistrza.

Wodne koszmary w horrorze Syrena – Graham Masterton

Jim Rook stoi na życiowym rozdrożu, a Graham Masterton po raz kolejny udowadnia, że dla jego ulubionego bohatera nie ma czegoś takiego jak „spokojna emerytura”. „Syrena” to opowieść o lojalności, która okazuje się silniejsza niż marzenia o karierze w Waszyngtonie, i o mroku, który potrafi wypełznąć nawet z kuchennego kranu.

syrena masterton

Lektura uderza w czytelnika przede wszystkim ogromnym ładunkiem emocjonalnym. To jedna z tych części cyklu, w której autor nie bierze jeńców i od razu rzuca bohatera na głęboką wodę – dosłownie i w przenośni. Całość wypada nadzwyczaj solidnie, stanowiąc pozycję obowiązkową dla każdego, kto śledzi losy Rooka. To kawał soczystego horroru, który nie pozwala na nudę nawet przez chwilę.

syrena masteron

Historia startuje w momencie przełomowym: Jim pakuje manatki, gotów na prestiżową posadę w Ministerstwie Oświaty, jednak wizyta dawnej uczennicy, Jennie, wywraca jego plany do góry nogami. Śmierć dziecka w przydomowym basenie wydaje się tragiczna, ale Rook początkowo szuka racjonalnych wyjaśnień. Dopiero seria kolejnych incydentów – utonięcie surfera i bestialski atak z użyciem wrzątku na jedną z uczennic – uświadamia mu, że Los Angeles stało się żerowiskiem dla starożytnej siły. Masterton prowadzi akcję z dużą pewnością siebie, a jego styl jest tu wyjątkowo konkretny, niemal surowy, co świetnie podkreśla desperację nauczyciela walczącego o swoich podopiecznych.

Autor po mistrzowsku wykorzystuje pierwotny lęk przed utonięciem i tym, co może wciągnąć nas w odmęty. Najbardziej przerażający jest fakt, że zagrożenie nie ogranicza się tylko do oceanu – może zaatakować w zaciszu domowym, zamieniając codzienne czynności w walkę o przetrwanie. Ciarki na plecach wywołują zwłaszcza sceny, w których woda – pozornie bezpieczny żywioł – staje się śmiertelną pułapką.

Tytułowa postać to drapieżny duch wodny, tzw. Pływaczka, która jest zaprzeczeniem wszelkich łagodnych mitów o syrenkach. Masterton nie szczędzi nam drastycznych detali; opisy oparzeń wrzątkiem czy walki o oddech pod taflą wody są przedstawione z brutalną, niemal fizyczną wyrazistością. Wizualizacje ataków tego bytu są niezwykle plastyczne i zostają pod powiekami na bardzo długo, budując obraz przeciwnika, którego nie da się pokonać konwencjonalną bronią.

Atmosfera jest przesiąknięta wilgocią i aurą nieuchronnej tragedii. Autorowi udało się wykreować nastrój paranoi, gdzie każda kropla wody zdaje się zwiastować nieszczęście. Smutek Jima, który musi wybierać między własną przyszłością a życiem uczniów, miesza się z klaustrofobicznym lękiem przed byciem wciągniętym w ciemną otchłań. To lektura, która pozostawia po sobie chłodny, nieprzyjemny dreszcz.

Werdykt: Czy warto przeczytać?
Jeśli szukacie horroru, który łączy w sobie osobisty dramat z krwawą, wodną mitologią, nie możecie przejść obok tego tytułu obojętnie. „Syrena” trzyma wysoki poziom serii o Jimie Rooku, oferując czytelnikowi to, za co kochamy Mastertona: odważne koncepcje, zero litości dla bohaterów i obrazy, które wgryzają się w pamięć. Szczerze polecam – choć po tej lekturze możecie nabrać dystansu do kąpieli w basenie czy surfowania.