Category Archives: Akcja

Totalna rozwałka w horrorze science fiction Resident Evil 4: Afterlife

resident evil

Wyobraź sobie, że “Matrix” dostał nagłego, apokaliptycznego wylewu, a Keanu Reeves został zastąpiony przez uzbrojoną w katanę Millę Jovovich siekającą zombie w rytm przesterowanego techno – wynik tego szaleństwa nazywałby się dokładnie “Resident Evil: Afterlife”.

Szybki Rzut Oka
Krwawe trofeum: Za legendarną, genialnie zmontowaną walkę w więziennej łaźni z gigantycznym katem (The Executioner Axeman). Czysta, wizualna poezja spływająca krwią i wodą!

Zgrzyt: Ilość scen w zwolnionym tempie (slow-motion) jest tak absurdalna, że w pewnym momencie zacząłem się zastanawiać, czy mój odtwarzacz przypadkowo się nie zawiesza. Paul W.S. Anderson wyraźnie przedawkował tu stylistykę z lat dwutysięcznych.




Jako zdeklarowany fan kinowej franczyzy (choć doskonale wiem, że z mrocznym klimatem pierwszych gier ma ona wspólnego tyle, co nic), do czwartej odsłony zatytułowanej “Resident Evil: Afterlife” w reżyserii Paula W.S. Andersona podchodziłem z nastawieniem na czystą rozrywkę. Bawiłem się znakomicie, choć to produkcja, która całkowicie porzuca klasyczne budowanie napięcia na rzecz bezkompromisowej, futurystycznej rozwałki. Anderson wraca za stery reżyserskie i od razu rzuca nas na głęboką wodę cyfrowego szaleństwa.

Fabuła tego filmu to fabularny rollercoaster bez trzymanki. Zaczynamy z grubej rury – Alice (Milla Jovovich) przypuszcza szturm na główną kwaterę korporacji Umbrella w Tokio, a pomaga jej w tym… cała armia jej własnych klonów. Po widowiskowym i totalnie przerysowanym wstępie akcja przenosi się do zrujnowanego Los Angeles.
Alice, pozbawiona swoich nadludzkich mocy przez Alberta Weskera, trafia na grupę ocalałych zabarykadowanych w opuszczonym więzieniu o zaostrzonym rygorze, otoczonym przez tysiące wygłodniałych żywych trupów. Scenariusz skupia się na desperackiej próbie dotarcia do rzekomego bezpiecznego azylu – statku „Arcadia”. Historia jest prosta jak konstrukcja cepa, ale jako pretekst do kolejnych potyczek sprawdza się idealnie.

Kupiły mnie te sterylne, surowe zdjęcia i chłodna paleta barw, która idealnie kontrastuje z brudem i krwią zalewającą ekran. Anderson kręcił ten film od początku z myślą o technologii 3D (wykorzystano system kamer Jamesa Camerona z Avatara), co widać w niemal każdym ujęciu. Monstrualne kropelki wody, lecące w stronę widza łuski po nabojach czy rzucane topory – wizualnie to absolutny, cyberpunkowy majstersztyk tamtych lat.

Mój werdykt w jednym zdaniu: Widowiskowy, bezczelny i cudownie odmóżdżający festiwal przemocy i efektów specjalnych, który nie udaje głębokiego kina, dając w zamian czystą, blockbusterową frajdę.

Jeśli szukacie klimatów, przez które nie dacie rady zasnąć, źle trafiliście. Moje geekowskie serce zabiło mocniej na widok psów zombie (Adjule) z rozczepiającymi się pyskami oraz wspomnianego Executionera z gigantycznym toporem. Sceny gore są soczyste, choć ugrzecznione przez sporą ilość efektów komputerowych. Mimo to, flaki i krew ścielą się gęsto, a dynamiczne sceny akcji trzymają w napięciu do samego końca.

Milla Jovovich jako Alice to klasa sama w sobie – nikt w Hollywood nie nosi skórzanych kostiumów i nie przeładowuje strzelb z takim wdziękiem jak ona. Wielkim plusem jest też powrót Ali Larter jako Claire Redfield oraz pojawienie się Wentwortha Millera w roli jej brata, Chrisa. Na osobne wyróżnienie zasługuje Shawn Roberts jako główny zły – Albert Wesker. Facet gra tak komiksowo, nosi ciemne okulary w nocy i porusza się jak agent z Matrixa z tak śmiertelną powagą, że jest w tym wręcz genialny.

Unikalne zestawienie: Licznik Trupów i Adrenaliny
Skala Gore: 6/10 (Dużo krwi, ale mocno udomowionej przez cyfrowe efekty)

Poziom adrenaliny: Ekstremalny (Akcja goni akcję)

Ilość zużytych efektów Matrixa: 11/10 (Zwolnione tempo do granic wytrzymałości)

Czy warto odpalić ten seans?
Mimo że zakończenie i pewne zwroty akcji wyczułem z kilometra, a film ma spore dziury logiczne, bawiłem się po prostu świetnie. Jeśli zaakceptujesz fakt, że Afterlife to bardziej widowiskowy slasher science-fiction niż rasowy, powolny horror, dostaniesz kapitalnie wyglądający i świetnie brzmiący spektakl. Warto wrzucić go na piątkowy wieczór, odpalić dobre nagłośnienie i po prostu cieszyć się tą bezkompromisową rozwałką.

Dla kogo jest ten film?
Oglądaj, jeśli: Kochasz przerysowaną akcję z początku lat 2010., uwielbiasz Millę Jovovich, a stylistyka Matrixa zmiksowana z apokalipsą zombie to Twoje guilty pleasure.

Odpuść, jeśli: Szukasz wiernej ekranizacji klimatu gier z serii Resident Evil, oczekujesz logicznego scenariusza i zwiastunów głębokiego psychologizmu w kinie grozy.

Zwiastun Resident Evil 4: Afterlife

Kosmiczny łowca w miejskiej dżungli – Predator 2

predator 2

Zapomnijcie o zielonej dżungli i Arnoldzie prężącym swoje wielkie muskuły – czas na miejski beton i absolutne szaleństwo miejskiej dżungli.
Mowa o „Predatorze 2” (1990) w reżyserii Stephena Hopkinsa. Choć oryginalnie promowany jako sci-fi akcji, dla mnie to rasowy, mięsisty monster movie z potężną dawką brutalnego horroru gore, który niesłusznie przez lata stał w cieniu kultowej jedynki.


Quick Look
Krwawe trofeum – Za legendarną scenę w rzeźni i genialne rozwinięcie mitologii kosmicznych łowców (ta czaszka ksenomorfa na statku!).
Zgrzyt – Gary Busey gra tak przerysowanie, jakby uciekł z planu innej produkcji, a niektóre techno-gadżety z „przyszłości” (akcja dzieje się w 1997 roku) dziś budzą lekki uśmiech politowania.

predator 2 horror

Fabuła rzuca nas w sam środek piekielnej fali upałów w Los Angeles. Ulice zamieniły się w strefę wojny między kolumbijskimi, a jamajskimi kartelami narkotykowymi. Policja ledwo wiąże koniec z końcem, a dowodzący twardym policyjnym oddziałem porucznik Mike Harrigan (w tej roli genialnie zmęczony życiem Danny Glover) musi lawirować między pociskami.

Nagle na scenę wkracza ktoś trzeci. Ktoś, kto nie bawi się w dilerkę, za to traktuje przestępców i gliniarzy jak zwierzynę łowną. Kapitalny zwrot akcji – dżungla amazońska została zastąpiona betonową, gdzie wieżowce robią za drzewa, a smog za gęstą mgłę.

Reżyser świetnie dawkuje napięcie, rezygnując z powolnego budowania tajemnicy na rzecz bezkompromisowej makabry. Sam potwór – ulepszony, miejski Predator dostał nowy arsenał: od wysuwanej włóczni po morderczy, powracający inteligentny dysk.

Moje serce zabiło mocniej podczas kultowej sceny w rzeźni oraz w trakcie masakry w wagonie metra. Krew leje się tu strumieniami, trupy wiszą odarte ze skóry głową w dół, a wyrywane kręgosłupy wraz z czaszkami są na porządku dziennym. Hopkins nie bierze zakładników – klimat jest duszny, brudny i przesiąknięty zepsutym klimatem wielkiego miasta końcówki ubiegłego wieku.

Muzyka Alana Silvestriego idealnie podbija to plemienne, miejskie polowanie, a zdjęcia Petera Levy’ego – pełne ostrych świateł, potu i neonów budują fantastyczny, wręcz komiksowy nihilizm. Aktorsko film ciągnie Glover, który zamiast niezniszczalnego herosa gra faceta z krwi i kości, potwornie wściekłego i zdeterminowanego.

Mój werdykt w jednym zdaniu: Brutalny, ociekający potem i krwią monster movie, który perfekcyjnie przeniósł kosmicznego drapieżcę w realia bezwzględnego, miejskiego thrillera.

Licznik Grozy
Body count: 9/10 (Predator ma pełne ręce roboty)

Poziom adrenaliny: Wysoki jak wieżowce

Ilość zużytego sztucznego osocza: Cysterna

Dla kogo jest to polowanie?
Oglądaj, jeśli: Cenisz bezkompromisowe kino lat 90., kochasz potwory, które zamiast uciekać w cień, stają z ludźmi do walki wręcz.

Odpuść, jeśli: Nie tolerujesz przerysowanej przemocy i szukasz subtelnego, psychologicznego straszenia opartego na domysłach. Tutaj wszystko dostajesz prosto w twarz.

Zwiastun Predator 2

Postapokaliptyczna wojna z zombie w filmie Resident Evil 3 Zagłada

Resident Evil: Zagłada (Resident Evil: Extinction) z 2007 roku w reżyserii Russella Mulcahy’ego to bezwstydna jazda bez trzymanki, która z grami ma wspólnego już niewiele, ale jako kino rozrywkowe sprawdza się zaskakująco dobrze.

resident evil 3

Quick Look
Krwawe trofeum: Za genialną i niesamowicie klimatyczną sekwencję ataku zmutowanych, krwiożerczych kruków. Wizualny majstersztyk!

Zgrzyt: Sklonowane wątki i absurdalne supermoce Alice, przez które kompletnie przestajemy drżeć o jej życie. Dziewczyna jest po prostu nie do zatrzymania.




Zapomnijcie o mrocznych korytarzach laboratorium pod Raccoon City. Tym razem wirus T wymknął się spod kontroli na skalę globalną, zamieniając całą Ziemię w gigantyczną pustynię.
Fabuła kręci się wokół Alice, która przemierza bezdroża Nevady i trafia na konwój ocalałych (prowadzony przez znaną z gier Claire Redfield). Razem próbują przetrwać i znaleźć bezpieczną przystań na Alasce. W tym samym czasie złowroga korporacja Umbrella, z dr. Isaacsem na czele, wciąż poluje na krew Alice, próbując okiełznać wirusa i stworzyć “nowego, lepszego” mutanta.
Scenariusz nie grzeszy głębią, ale szczerze? Kupuję tę prostotę. Film nie udaje traktatu filozoficznego – od początku do końca wie, czym chce być.

Czy ten film potrafi przerazić? Jeśli szukacie gęsiej skórki i wysublimowanego horroru psychologicznego, to zły adres. Resident Evil 3 stawia na akcję i brutalną grozę przetrwania (survival horror zmiksowany z postapokalipsą).
Mnie osobiście urzekł klimat. Przeniesienie akcji w pełne, palące słońce Nevady było genialnym ruchem. Zamiast ciemności mamy wszechobecny, duszący piasek i spaloną słońcem ziemię, co buduje świetny, przygnębiający nastrój beznadziei.
Jeśli chodzi o bestiariusz, dostajemy podrasowane, szybsze zombiaki, zmutowane psy (klasyka!) oraz wspomniane stado kruków, które robi potężne wrażenie. Gore? O tak, krew leje się gęsto, ciała rozrywane są na strzępy, a sceny akcji są bezkompromisowe i mięsiste.

Milla Jovovich jako Alice to już ikona – biega, skacze i sieka potwory z taką gracją, że nie da się jej nie lubić. Bardzo ucieszył mnie też powrót Odeda Fehra w roli Carlosa oraz debiut Ali Larter jako Claire Redfield, która wnosi do filmu sporo charakteru.
Zdjęcia autorstwa Davida Armstronga są niesamowicie surowe, przepełnione żółtymi, pustynnymi filtrami, co idealnie współgra z klimatem końca świata. Całość dopełnia ciężka, industrialno-rockowa ścieżka dźwiękowa, która podkręca tętno w momentach starć.

Unikalne statystyki filmu
Body count: 7/10 (Zombiaków nikt nie zliczy, ale i po stronie ludzi straty są bolesne)

Poziom adrenaliny: Wysoki

Ilość zużytego sztucznego osocza: Całe cysterny

Mój werdykt w jednym zdaniu
To stylowy i pełen akcji horror, który idealnie odcina się od poprzednich części, oferując świetną, bezkompromisową rozrywkę w klimacie postapo.

Dla kogo jest ten film?
Oglądaj, jeśli: Lubisz estetykę Mad Maxa, krwawe slashery/horrory akcji i nie przeszkadza ci, gdy główna bohaterka robi rozróbę za pomocą telekinezy.

Odpuść, jeśli: Szukasz wiernej adaptacji gier wideo, zamkniętych przestrzeni pełnych mroku i głębokiego klimatu rodem z pierwszej części Resident Evil.

Zwiastun Resident Evil 3 Zagłada