Category Archives: Horror Science Fiction

„Infinity Pool” – Klonowanie, krew i brak konsekwencji

James (Alexander Skarsgård) jest pisarzem, który przeżywa kryzys twórczy.  James spędza luksusowe wakacje z żoną w odizolowanym kurorcie na wyspie Li Tolqa. Małżeństwo poznaje Gabi (Mia Goth) i jej męża, którzy namawiają ich na wycieczkę poza teren ośrodka – co jest surowo zabronione. W czasie wycieczki dochodzi do wypadku, w którym ginie człowiek. Lokalne prawo jest bezlitosne: kara śmierci. Chyba że… jesteś bogaty. Za odpowiednią opłatą możesz dać się sklonować, a wyrok zostanie wykonany na Twoim „sobowtórze”. James decyduje się na ten proces, co otwiera puszkę Pandory pełną hedonizmu i przemocy.

infinity pool

Mia Goth jako Gabi to absolutny żywioł.  Czerpie czystą, sadystyczną przyjemność z upokarzania Jamesa i niszczenia jego psychiki. Ona nie gra w tym filmie tylko staje się ucieleśnieniem destrukcji.

Brandon Cronenberg idzie w ślady ojca, serwując nam surrealistyczne obrazy, które balansują na granicy snu i koszmaru. Sceny klonowania i transformacji są obrzydliwe, ale jednocześnie fascynujące. Horror mówi o tym, co dzieje się z człowiekiem, gdy wie, że nie spotka go żadna kara za niecne uczynki. Jeśli możesz umrzeć i patrzeć na swoją śmierć z boku, to czy wciąż jesteś tym samym człowiekiem co przedtem?

Film ma niepokojący, psychodeliczny klimat. Muzyka, montaż i jaskrawe, neonowe światła sprawiają, że czujesz się, jakbyś sam brał udział w tej chorej imprezie. Film jest brutalną satyrą na uprzywilejowaną elitę, która z nudów zaczyna bawić się w boga i kata.

Werdykt Entuzjasty: Surrealistyczna uczta dla odważnych
„Infinity Pool” to bezkompromisowe i wizualnie oszałamiające studium moralnego upadku, które zmusza widza do wejścia w sam środek koszmaru. Brandon Cronenberg z chirurgiczną precyzją analizuje mroczne zakamarki ludzkiej psychiki, zadając niewygodne pytania o tożsamość i cenę bezkarności w świecie rządzonym przez pieniądz. Film staje się kolejnym triumfem Mii Goth, która tworzy tu kreację tak magnetyczną i przerażającą, że dominuje każdą scenę, w której się pojawia.

Zwiastun „Infinity Pool”

Masakra w Gunnison – Obcy kontra Predator 2

„Obcy kontra Predator 2” (AVPR: Aliens vs. Predator Requiem) z 2007 roku w reżyserii braci Strause to film, który wzbudza we mnie skrajne emocje. Jeśli pierwsza część była przygodowym thrillerem w egzotycznej lokacji, to kontynuacja jest brutalnym, brudnym slasherem sci-fi przeniesionym na amerykańskie przedmieścia. Moje wrażenie? To najbardziej bezkompromisowa i bezlitosna odsłona obu franczyz, która niestety momentami pada ofiarą własnej estetyki.

obcy kontra predator

Fabuła drugiej części jest bardzo ciekawa. Na pokładzie statku kosmicznego Predatorów powstaje hybryda Obcego i Predatora czyli przerażający Predalien. Kosmiczny okręt ulega awarii i rozbija się blisko miasteczka Gunnison. Dochodzi do błyskawicznej inwazji ksenomorfów. Na ziemię przybywa zabójca z kosmosu doświadczony Predator, który ma za zadanie wyeliminować zagrożenie.
W środek tej międzyplanetarnej wojny trafiają zwykli mieszkańcy miasteczka. Scenariusz nie bawi się w sentymenty – twórcy z niemal sadystyczną przyjemnością pokazują, że w obliczu takiej inwazji nikt nie jest bezpieczny.

Horror jest wyjątkowo brutalny i szokuje swoją bezkompromisowością. Nie brakuje krwawych scen, które zapierają dech w piersi jak na przykład inwazja wampirycznych „facehuggerów” na oddziale położniczym.

Potwory z kosmosu są ukazane w filmie jako czyste, bezwzględne zło. Predalien to wizualny majstersztyk, a Predator Wolf to najbardziej „badassowa” wersja łowcy, jaką widziałem na ekranie. Sceny walk są niezwykle krwawe i efektowne – kwas wypala dziury w ciałach, ostrza przecinają kręgosłupy, a ludzkie ofiary padają gęsto jak deszcz. Obcy kontra Predator 2 to horror, który nie daje nadziei, stawia na surowe, wręcz nihilistyczne okrucieństwo.

Nastrój filmu to nieustanna paranoja i deszczowa, nocna aura małego miasteczka, ofiary brutalnego najazdu. Klimat jest totalnie beznadziejny. Niestety, tutaj trzeba wspomnieć o największym mankamencie czyli zdjęciach. Film jest momentami tak ciemny, że trzeba mrużyć oczy, by dostrzec szczegóły walki. Zamysł artystyczny był świetny (mrok, deszcz, noc), ale czasem zabiera to frajdę z oglądania starć tytanów.

Mój werdykt: Czy warto obejrzeć? To film dla hardkorowych fanów, którzy chcą zobaczyć Obcego i Predatora w wersji „bez trzymanki”. Jeśli przymkniesz oko na zbyt ciemne zdjęcia, dostaniesz najbardziej brutalny i drapieżny crossover w historii.

Szybki podgląd:
Body count: Gigantyczny. Giną dzieci, kobiety w ciąży, całe miasteczko – nikt nie ma taryfy ulgowej.

Klimat: Deszczowa noc, błoto, krew i absolutny brak litości.

Elementy grozy: Predalien, „Sprzątacz” Predator, makabryczne sceny w szpitalu i brutalne egzekucje.

Największy atut: Predator Wolf (najlepszy łowca w serii) oraz odwaga twórców w pokazywaniu bezkompromisowej przemocy.

Oglądaj, jeśli: Szukasz horroru, który nie boi się przekraczać granic i chcesz zobaczyć Predatora w trybie pełnej profesji.
Odpuść, jeśli: Źle znosisz drastyczne sceny z udziałem cywilów lub irytują Cię filmy, w których większość akcji tonie w głębokim mroku.

Zwiastun Obcy kontra Predator 2

Kosmiczna rzeź pod lodem Obcy kontra Predator

Kiedy w 2004 roku Paul W.S. Anderson ogłosił, że bierze na warsztat dwie najbardziej ikoniczne bestie w historii kina, wielu pukało się w czoło. Moje wrażenie? To absolutnie pyszna, wysokobudżetowa rozrywka, która nie bierze jeńców. „Obcy kontra Predator” to hybryda horroru science-fiction i kina akcji, która mimo upływu lat wciąż wygląda i brzmi obłędnie. To nie jest głęboki traktat o naturze wszechświata – to widowiskowy, drapieżny „survival”, który ogląda się z wypiekami na twarzy.

obcy kontra predator

Fabuła uderzyła w moje najczulsze struny fana teorii o starożytnych kosmitach. Grupa naukowców i najemników, opłacona przez miliardera Charlesa Bishopa Weylanda, odkrywa tajemniczą sygnaturę cieplną głęboko pod lodami Antarktydy. Na miejscu znajdują starożytną piramidę, która okazuje się… międzygalaktycznym poligonem doświadczalnym.

Scenariusz jest genialny w swojej prostocie: Predatorzy co sto lat urządzają tu rytualne łowy na Ksenomorfy, a ludzie nieświadomie wchodzą w rolę żywych inkubatorów. Motyw zmieniającej się architektury piramidy dodaje całości przygodowego sznytu w stylu „Indiany Jonesa”, tyle że zamiast pułapek z głazami, mamy tu kwas zamiast krwi i ostrza z kosmicznej stali.

Jeśli szukasz paraliżującego strachu, który nie pozwoli Ci zasnąć, to nie ten adres. Ale jeśli cenisz gęste jak smoła napięcie i klaustrofobię – poczujesz się jak w domu. Elementy grozy wynikają tu z faktu, że człowiek jest w tym układzie tylko marną statystyką, mięsną wkładką do wielowiekowego konfliktu.

Potwory wyglądają obłędnie. Ksenomorfy są szybkie, śliskie i niesamowicie drapieżne, a Predatorzy to masywne, technologicznie doskonałe maszyny do zabijania. Choć film ma niższą kategorię wiekową niż slashery, to mroczne korytarze, dźwięk wysuwanych szczęk i widok „facehuggerów” wyskakujących z mroku wciąż potrafią wywołać u mnie gęsią skórkę. Sceny walk między potworami są krwawe, brutalne i – co najważniejsze – czytelne.

Klimat tego filmu jest po prostu brudny i lodowaty. Anderson świetnie operuje mrokiem i błękitem, sprawiając, że niemal czujemy ten antarktyczny chłód. Nastrój izolacji jest budowany konsekwentnie – wiemy, że stąd nie ma ucieczki, a pomoc nie nadejdzie.

Od strony technicznej to majstersztyk tamtych lat. Gra aktorska Sany Lathan jako Alexy Woods jest bardzo solidna – to twarda, myśląca bohaterka, która nie irytuje, a jej relacja z jednym z Predatorów to najciekawszy punkt emocjonalny filmu. Scenografia piramidy, łącząca styl Azteków i Egipcjan, robi ogromne wrażenie, a ścieżka dźwiękowa Haralda Klosera nadaje całości epickiego, mrocznego rozmachu. Na koniec muszę wspomnieć o zdjęciach – są ciemne, kontrastowe i idealnie oddają klaustrofobię podziemnych tuneli.

Mój werdykt: Czy warto? Bez dwóch zdań. To jeden z tych filmów, które włączasz „na chwilę” i zanim się obejrzysz, lecą napisy końcowe. Jeśli kochasz kosmiczne bestie i chcesz zobaczyć starcie, na które czekaliśmy dekady, AVP dostarczy Ci dokładnie tego, czego potrzebujesz.

Szybki podgląd,:
Body count: Wysoki, głównie wśród personelu pomocniczego, który służy za przystawkę dla Ksenomorfów.

Klimat: Klaustrofobiczny, zimny i przesiąknięty starożytną tajemnicą.

Elementy grozy: Ksenomorfy w mroku, „facehuggery”, Predatorzy i ich bezwzględne metody polowania.

Największy atut: Realizacja potworów oraz tempo akcji, które nie daje wytchnienia.

Oglądaj, jeśli: Kochasz obie serie, lubisz horrory osadzone w klaustrofobicznych lokacjach i szukasz świetnie zrealizowanej jatki między dwiema legendami kina.
Odpuść, jeśli: Oczekujesz psychologicznej głębi i filozoficznych rozważań o pochodzeniu gatunków – tutaj królują kły i lasery.

Zwiastun filmu Obcy kontra Predator