Resident Evil: Zagłada (Resident Evil: Extinction) z 2007 roku w reżyserii Russella Mulcahy’ego to bezwstydna jazda bez trzymanki, która z grami ma wspólnego już niewiele, ale jako kino rozrywkowe sprawdza się zaskakująco dobrze.
Quick Look
Krwawe trofeum: Za genialną i niesamowicie klimatyczną sekwencję ataku zmutowanych, krwiożerczych kruków. Wizualny majstersztyk!
Zgrzyt: Sklonowane wątki i absurdalne supermoce Alice, przez które kompletnie przestajemy drżeć o jej życie. Dziewczyna jest po prostu nie do zatrzymania.
Zapomnijcie o mrocznych korytarzach laboratorium pod Raccoon City. Tym razem wirus T wymknął się spod kontroli na skalę globalną, zamieniając całą Ziemię w gigantyczną pustynię.
Fabuła kręci się wokół Alice, która przemierza bezdroża Nevady i trafia na konwój ocalałych (prowadzony przez znaną z gier Claire Redfield). Razem próbują przetrwać i znaleźć bezpieczną przystań na Alasce. W tym samym czasie złowroga korporacja Umbrella, z dr. Isaacsem na czele, wciąż poluje na krew Alice, próbując okiełznać wirusa i stworzyć “nowego, lepszego” mutanta.
Scenariusz nie grzeszy głębią, ale szczerze? Kupuję tę prostotę. Film nie udaje traktatu filozoficznego – od początku do końca wie, czym chce być.
Czy ten film potrafi przerazić? Jeśli szukacie gęsiej skórki i wysublimowanego horroru psychologicznego, to zły adres. Resident Evil 3 stawia na akcję i brutalną grozę przetrwania (survival horror zmiksowany z postapokalipsą).
Mnie osobiście urzekł klimat. Przeniesienie akcji w pełne, palące słońce Nevady było genialnym ruchem. Zamiast ciemności mamy wszechobecny, duszący piasek i spaloną słońcem ziemię, co buduje świetny, przygnębiający nastrój beznadziei.
Jeśli chodzi o bestiariusz, dostajemy podrasowane, szybsze zombiaki, zmutowane psy (klasyka!) oraz wspomniane stado kruków, które robi potężne wrażenie. Gore? O tak, krew leje się gęsto, ciała rozrywane są na strzępy, a sceny akcji są bezkompromisowe i mięsiste.
Milla Jovovich jako Alice to już ikona – biega, skacze i sieka potwory z taką gracją, że nie da się jej nie lubić. Bardzo ucieszył mnie też powrót Odeda Fehra w roli Carlosa oraz debiut Ali Larter jako Claire Redfield, która wnosi do filmu sporo charakteru.
Zdjęcia autorstwa Davida Armstronga są niesamowicie surowe, przepełnione żółtymi, pustynnymi filtrami, co idealnie współgra z klimatem końca świata. Całość dopełnia ciężka, industrialno-rockowa ścieżka dźwiękowa, która podkręca tętno w momentach starć.
Unikalne statystyki filmu
Body count: 7/10 (Zombiaków nikt nie zliczy, ale i po stronie ludzi straty są bolesne)
Poziom adrenaliny: Wysoki
Ilość zużytego sztucznego osocza: Całe cysterny
Mój werdykt w jednym zdaniu
To stylowy i pełen akcji horror, który idealnie odcina się od poprzednich części, oferując świetną, bezkompromisową rozrywkę w klimacie postapo.
Dla kogo jest ten film?
Oglądaj, jeśli: Lubisz estetykę Mad Maxa, krwawe slashery/horrory akcji i nie przeszkadza ci, gdy główna bohaterka robi rozróbę za pomocą telekinezy.
Odpuść, jeśli: Szukasz wiernej adaptacji gier wideo, zamkniętych przestrzeni pełnych mroku i głębokiego klimatu rodem z pierwszej części Resident Evil.
Zwiastun Resident Evil 3 Zagłada


