Category Archives: Dark Fantasy

Świat bez kobiet w powieści Śpiące królewny – Stephen King

Najwyższy czas, by powiedzieć parę słów na temat powieści Stephena Kinga pod tytułem Śpiące królewny. Od razu mówię – podchodziłem do tego grubasa z lekkim dystansem, bo duety ojciec-syn w literaturze bywają… różne. Czasem to genialna synergia, a czasem widać szwy i zastanawiasz się, kto tu kogo ciągnął za uszy. Tutaj dostajemy Stephena Kinga w duecie z Owenem Kingiem. I wiecie co? To jest totalny powrót do klimatu starego, epickiego Kinga z czasów Bastionu czy Pod kopułą, ale z takim nowoczesnym, wręcz serialowym twistem.

spiace krolewny horror

Moje pierwsze skojarzenie po jakichś pięćdziesięciu stronach? „Oho, znowu to robi”. Klasyczny King. Małe miasteczko Dooling w Appalachach, masa bohaterów, z których każdy ma coś za uszami, i ta powolna, wręcz leniwa ekspozycja. No i sam koncept – kobiety na całym świecie zasypiają, a wokół ich głów tworzy się przedziwny kokon z pajęczyny. Próba obudzenia takiej delikwentki kończy się… cóż, krwawą jatką, bo panie budzą się w trybie czystej, zwierzęcej furii.




Nie będę ukrywać, w okolicach jednej trzeciej książki poczułem lekkie znużenie. Kingowie mają tę swoją manierę wchodzenia w detale życia każdego mieszkańca. Myślałem sobie: „No dobra, wiem już, co jada na śniadanie trzeciorzędny strażnik więzienny, ale czy możemy wrócić do tej globalnej apokalipsy?”. Na szczęście to uczucie mija, kiedy akcja przenosi się do kobiecego więzienia w Dooling. To tam trafia Evie – jedyna kobieta, która potrafi zasnąć i normalnie się obudzić.

I tutaj wjechały moje teorie. Przez pół książki byłem święcie przekonany, że Evie to jakiś kosmiczny pasożyt albo manifestacja zbiorowej podświadomości wkurzonych kobiet. Autorzy całkiem nieźle wodzą za nos, balansując między realizmem magicznym a rasową fantastyką.

Jeśli chodzi o budowanie klimatu, to autorzy świetnie wywiązują się ze swojego zadania. Żadnych porażający scen rodem z horroru, po prostu świat, który nagle przestaje działać na naszych zasadach. No i momenty w więzieniu, kiedy faceci – odcięci od swoich żon, matek i córek – zaczynają powoli dziczeć z bezsilności.

Co do zakończenia… Mam z nim problem i to spory. Z jednej strony cała ta kulminacja w Dooling trzyma w napięciu do ostatniej strony. Z drugiej – miałem wrażenie, że Kingowie sami trochę zaplątali się w ten swój metaforczno-feministyczny koncept i nie do końca wiedzieli, jak z tego elegancko wyjść. Finałowe rozwiązanie wydaje się ciut zbyt… łopatologiczne? Jakby autorzy pod koniec stwierdzili: „Dobra, napiszmy to wielkimi literami, żeby nikt nie przegapił Morału”.

Szybka refleksja, nie jest najlepsza rzecz, jaką King napisał w życiu. Jednak jako gruby, angażujący blockbuster na kilka wieczorów sprawdza się idealnie. Widać, że Owen wniósł tu trochę świeżej, bardziej współczesnej dynamiki, dzięki czemu ta książka nie trąci myszką.

Czy warto? Jeśli lubicie te Kingowskie mikroświaty, gdzie społeczność rozpada się od środka pod wpływem niewyjaśnionego zjawiska – absolutnie tak. Tylko przygotujcie się na to, że to bardziej dramat społeczny z elementami nadprzyrodzonymi niż rasowy, krwawy horror. Solidne cztery z minusem w mojej prywatnej skali.

Historia Lisey – Stephen King

Jeśli „Lśnienie” było koszmarnym snem alkoholika, a „Misery” najgorszym koszmarem pisarza uwięzionego przez psychofankę, to „Historia Lisey” Stephena Kinga jest czymś zupełnie innym. King zabiera nas w podróż, która jest jednocześnie intymna jak czytanie cudzego pamiętnika i przerażająca jak samotny spacer po lesie o trzeciej nad ranem. Absolutnie unikalna, czasem genialna, choć momentami wymagająca pozycja.

historia lisey

Quick Look: Plusy i Minusy

Krwawe trofeum: Za stworzenie Boo’ya Moon – alternatywnego świata, który jest jednocześnie tak piękny i tak potworny, że chętnie kupiłbym tam działkę budowlaną (gdyby nie to, co wyłazi tam po zmroku).

Zgrzyt: Język małżeński Lisey i Scotta. Te wszystkie ich prywatne słówka i wewnętrzne żarty bywają w pierwszej ćwierci książki tak słodkie, że aż bolą zęby. Trzeba przez to przebrnąć.



Lisey Landon to wdowa po Scotcie – genialnym pisarzu, który był magnesem na nagrody literackie i… psychopatów. Mijają dwa lata od jego śmierci, a Lisey w końcu postanawia ogarnąć jego zostawione dokumenty. I tu zaczyna się jazda bez trzymanki. Na jej drodze staje Zack McCool, fanatyk, przy którym bohaterka z „Misery” wygląda jak grzeczne dzieci z chóru kościelnego.
Kupiła mnie ta narracja. King nie gna na złamanie karku. Snuje tę opowieść jak pająk sieć – powoli, precyzyjnie, splatając retrospekcje z teraźniejszością.
Styl pisania jest tu gęsty i niesamowicie literacki. Nie jest to prosty pulpowy straszak. Król horroru bawi się słowami, tworzy intymny, wręcz klaustrofobiczny portret małżeństwa, które miało swoje bardzo mroczne sekrety. Akcja nie pędzi jak szalona, ale kiedy już rusza z kopyta, to z siłą taranu.

Jeśli lubicie, gdy lodowaty palec strachu powoli przesuwa się po Waszym kręgosłupie – trafiliście idealnie. Klimat tej książki jest lepki, duszny i przesiąknięty melancholią przełamaną czystym obłędem.

Gęstość klimatu 9/10 – (Można kosić kosą)
Licznik trupów – Niski, ale jakość nadrabia ilość
Poziom niepokoju – Bardzo wysoki
Ilość zużytego osocza – Wiadro, ale bardzo gęstego

Mój werdykt
Chyba najbardziej osobista, do bólu szczera i niesamowicie klimatyczna powieść Kinga, która pod maską horroru fantasy skrywa przejmujący traktat o radzeniu sobie ze stratą. Bawiłem się świetnie, nawet jeśli King czasem za bardzo odpływał w swoje językowe gierki.

Dla kogo jest ta książka?
Czytaj, jeśli: Uwielbiasz „Mroczną Wieżę”, kochasz psychologiczne głębie u Kinga i szukasz horroru, który nie tylko przerazi, ale też głęboko poruszy.

Odpuść, jeśli: Oczekujesz szybkiej akcji, potworów wyskakujących zza każdego rogu i drażnią Cię książki, w których bohaterowie posługują się swoim własnym, dziwnym językiem.

Mroczne opowiadania grozy – Księga Krwi Tom 3 – Clive Barker

Ekstremalny horror, makabra i bezkompromisowa wizja świata w Księgach Krwi Tom 3


„Księga krwi 3” (oryg. Books of Blood, Volume 3) to jeden z najmroczniejszych i najbardziej obrazowych tomów z kultowego cyklu Clive’a Barkera. To właśnie tutaj jego wyobraźnia osiąga pełen rozmach — makabryczna, groteskowa, pomysłowa i zarazem metafizyczna. Trzeci tom legendarnego cyklu opowiadań Clive’a Barkera, ugruntował jego reputację jako wizjonera horroru i sprawił, że Stephen King określił go mianem “przyszłości horroru”. Księga Krwi 3 oferuje szokującą, bezkompromisową i wysoce oryginalną literaturę grozy.

Solidna kontynuacja mistrzowskiego cyklu grozy

Clive Barker po raz kolejny zaprasza nas do świata, gdzie zło ma kształt, zapach i ciało, a człowiek staje się jego nieodłącznym elementem.
W trzecim tomie cyklu Księgi krwi autor udowadnia, że potrafi pisać o koszmarach w sposób niemal poetycki – brutalnie, ale też z głębokim zrozumieniem ludzkiej natury.
To horror totalny, w którym nie ma miejsca na nadzieję, za to jest mnóstwo fascynacji tym, co nieznane i przeklęte.

Brutalne, nasycone erotyką, przemocą i groteskową deformacją

„Księga krwi 3” to Clive Barker w najczystszej, najbardziej intensywnej formie. Każde opowiadanie to osobna podróż do piekła – czasem dosłownie, czasem symbolicznie. Barker łączy tu grozę cielesną (body horror), filozoficzną i metafizyczną, tworząc opowieści, które nie tylko przerażają, ale też zmuszają do refleksji nad granicami człowieczeństwa. To zbiór nie dla każdego – jego brutalność, dosłowność i tematyka mogą szokować. Ale jeśli cenisz ambitną literaturę grozy, która zostawia ślad w głowie, to jest to pozycja obowiązkowa.

Czy książka jest straszna?

Zdecydowanie tak.
Barker potrafi pisać o grozie tak, że czujemy ją niemal fizycznie. To nie są lekkie, duchowe straszaki – to horror brutalny, a przy tym niesamowicie emocjonalny.
Niektóre sceny są wręcz szokujące, ale nie ma tu taniej makabry – wszystko ma sens, symbolikę i ukrytą głębię.

Powiew autentycznej grozy w opowiadaniach Barkera

W „Księdze krwi 3” Barker sięga po pełen wachlarz motywów grozy:
– starożytne demony i mityczne potwory (np. Rawhead Rex),
– potwory rodzące się z ludzkiego bólu i żądzy,
– elementy body horroru – przemiany, rozkład, cielesność,
– apokaliptyczne wizje świata opanowanego przez zło,
– połączenie erotyki, śmierci i religii w jednym bluźnierczym obrazie.

Mroczny klimat i niepokojące wizje opowiadań

Barker nie unika kontrowersji – jego horror jest odważny, artystyczny i głęboko niepokojący. Klimat „Księgi krwi 3” to połączenie mistycznego koszmaru i brutalnego realizmu.
Mamy tu opuszczone miejsca, ponure krajobrazy, potwory rodem z mitów i ludzi, którzy dawno utracili człowieczeństwo.
Barker mistrzowsko balansuje między poezją, a obrzydzeniem – jego język jest bogaty, zmysłowy i pełen metafor, co czyni lekturę jednocześnie fascynującą i niepokojącą. „Księgi krwi 3” to horror o estetyce piekła – piękny, ale straszny.

Czy warto przeczytać Księgę Krwi 3?

Zdecydowanie tak – jeśli tylko jesteś gotów na mocny, dojrzały horror literacki.
„Księga krwi 3” to przykład, że Barker to nie tylko autor, ale artysta grozy.
Jego historie są brutalne, symboliczne i jednocześnie pełne emocji.
To lektura, która na długo zostaje w pamięci i udowadnia, że horror może być czymś więcej niż rozrywką.