Dzisiaj schodzimy głęboko pod ziemię, by przyjrzeć się jednej z najbardziej klimatycznych powieści brytyjskiego mistrza horroru. „Studnie piekieł” to klasyk, który bierze na warsztat lęk przed tym, co nieznane, wiekowe i ukryte tuż pod naszymi stopami. Jeśli lubicie historie o mrocznych tajemnicach małych społeczności, zapnijcie pasy.
Moje ogólne wrażenie z lektury jest bardzo pozytywne – to książka, która wciąga od pierwszych stron i nie puszcza aż do finału. Jest to niezwykle ciekawa pozycja, zwłaszcza dla osób, które cenią horrory z nutką śledztwa i mocnym tłem mitologicznym. Masterton stworzył tutaj spójną, logiczną (w ramach gatunku) i niesamowicie mroczną opowieść, co czyni ją jedną z lepszych pozycji w jego dorobku z tamtego okresu.
Fabuła koncentruje się wokół Douglasa Lindeya, który przybywa do małego miasteczka w Connecticut, aby zająć się sprawami spadkowymi po zmarłym wuju. Szybko odkrywa, że na terenie posiadłości znajdują się dziwne, głębokie studnie, a mieszkańcy okolicy skrywają przerażającą tajemnicę sięgającą czasów biblijnych. Przebieg akcji jest bardzo interesujący – autor zgrabnie dawkuje informacje, zamieniając początkowe zaciekawienie w czyste przerażenie. Styl Mastertona jest tu, jak zwykle, niezwykle konkretny i obrazowy. Pisarz nie traci czasu na zbędne upiększenia, skupiając się na budowaniu mrocznej atmosfery i eskalacji zagrożenia, co sprawia, że przez książkę dosłownie się płynie.
Książka jest pełna napięcia i potrafi być naprawdę przerażająca, szczególnie jeśli cierpisz na lęk przed ciasnymi, ciemnymi pomieszczeniami. Masterton po mistrzowsku gra ciszą i tym, czego nie widać na pierwszy rzut oka. Poczucie, że pod ziemią egzystuje coś potężnego i nieludzkiego, buduje narastający niepokój, który towarzyszy bohaterom na każdym kroku. To horror, który powoli „wkręca” się w psychikę czytelnika.
W „Studniach piekieł” mamy do czynienia z wyjątkowo paskudnymi antagonistami. Zagrożenie stanowią tu naprawdę mroczne istoty. To potwory, które nie znają litości i traktują ludzi jak surowiec. Przygotujcie się na pełne grozy i brutalności sceny; Masterton serwuje nam krwawe opisy ofiar, makabryczne transformacje i wizje piekielnych otchłani. Jest tu kilka momentów typowych dla gore, które mogą wywołać dreszcz obrzydzenia nawet u weteranów gatunku.
Nastrój powieści jest genialnie skrojony – to połączenie sielskiego krajobrazu Nowej Anglii z czymś niewyobrażalnie brudnym i starym. Klimat jest duszny, klaustrofobiczny i przesiąknięty złem. Czytelnik ma wrażenie, że całe miasteczko jest tylko cienką dekoracją, pod którą pulsuje coś zgniłego. Atmosfera odizolowania i narastającej paranoi sprawia, że podczas lektury czujemy się równie osaczeni jak główny bohater.
Werdykt: Czy warto przeczytać?
Zdecydowanie warto! „Studnie piekieł” to pozycja obowiązkowa dla fanów horroru religijnego i opowieści o starożytnym złu. Jeśli szukasz książki, która ma ciekawą fabułę, wyraziste potwory i klimat, który nie pozwala zasnąć, to ten tytuł Cię nie zawiedzie. To solidny, rzemieślniczy horror w najlepszym wydaniu, który udowadnia, że Masterton potrafi wystraszyć jak mało kto.
