Category Archives: Szatan

Diabelski sprzedawca w powieści Sklepik z Marzeniami – Stephen King

Jeśli kultowe „Wredne dziewczyny” zamiast uganiać się za chłopakami, zaczęłyby handlować z samym diabłem, a ceną za idealne życie byłoby podpalenie domu sąsiada, wynik tego starcia wyglądałby dokładnie jak „Sklepik z marzeniami” Stephena Kinga.

sklepik z marzeniami
W sennym miasteczku Castle Rock pojawia się tajemniczy nieznajomy, Leland Gaunt, i otwiera sklep o nazwie „Coś unikalnego”. Co tam znajdziesz? Wszystko, o czym skrycie marzysz. Unikalna karta baseballowa? Jest. Przedwojenna szklana szafka? Proszę bardzo.
Cena? Śmiesznie niska… plus mały, niewinny psikus, który musisz spłatać jednemu z sąsiadów.
Moje wewnętrzne poczucie moralności krzyczało: „Uciekaj stamtąd!”, ale styl pisania Kinga jest w tej powieści jak najlepszy hipnotyzer. Autor z chirurgiczną precyzją, a zarazem z niesamowitym, czarnym humorem tka sieć intryg.
Akcja rozwija się niespiesznie, ale z narastającym napięciem. King nie bawi się w tanie straszenie – on pozwala nam patrzeć, jak mali, zawistni ludzie z sąsiedztwa sami kręcą na siebie bicz. Styl jest lekki, potoczysty, pełen ironii i genialnych metafor, dzięki którym przez te kilkaset stron dosłownie się płynie.



Szybki rzut okiem

Krwawe trofeum: Za genialny, wręcz chirurgiczny portret psychologiczny małego miasteczka, które rozpada się na kawałki jak domek z kart.

Zgrzyt: Początkowe wprowadzanie tabunów mieszkańców Castle Rock bywa tak gęste, że musiałem momentami sprawdzać, kto jest kim – ale gdy machina rusza, wszystko układa się w idealną całość.

Czy ta książka jest przerażająca? O rany, i to jak, choć w zupełnie inny sposób niż klasyczne opowieści o duchach.

Nie znajdziecie tu zamaskowanego mordercy z piłą łańcuchową (choć krew i flaki też się poleją!). Najgorszym potworem w „Sklepiku z marzeniami” jest… ludzka chciwość i skrywana nienawiść. Leland Gaunt to demon w garniturze skrojonym na miarę – manipuluje ludźmi jak marionetkami, grając na ich najniższych instynktach.

Atmosfera zagęszcza się z każdym rozdziałem. Początkowy sielankowy nastrój małego miasteczka powoli ustępuje miejsca paranoi, obłędowi i krwawej anarchii. Scena starcia dwóch nienawidzących się gospodyń domowych, uzbrojonych w tasak i nóż rzeźnicki, trzymała mnie w takim napięciu, że zapomniałem o mruganiu. King tworzy tu prawdziwy, duszny taniec śmierci.

Horror w liczbach (Skala Sklepiku)

Body count (Licznik trupów): 7/10 (ale za to jak spektakularnych!)

Poziom paranoi: 10/10

Ilość zużytego czarnego humoru: Litry (mocniejsze niż podwójne espresso)

Mój werdykt w jednym zdaniu: To genialnie przemyślana, bezlitosna i cudownie satyryczna opowieść o tym, jak łatwo można kupić ludzką duszę za parę błyskotek – King w swojej szczytowej formie społecznego obserwatora.

Bawiłem się świetnie, obserwując ten epicki pożar burdelu, jaki Gaunt zgotował mieszkańcom Castle Rock. To absolutnie genialna pozycja, którą po prostu trzeba znać

Dla kogo jest ta książka?
Przeczytaj, jeśli: Uwielbiasz powolne budowanie napięcia, małomiasteczkowy klimat, czarny humor i horrory, w których to ludzka psychika odgrywa główną rolę.

Odpuść sobie, jeśli: Oczekujesz straszenia na co drugiej stronie i nie masz cierpliwości do poznawania sekretów kilkunastu różnych bohaterów.

Studnie Piekieł – Graham Masterton

Dzisiaj schodzimy głęboko pod ziemię, by przyjrzeć się jednej z najbardziej klimatycznych powieści brytyjskiego mistrza horroru. „Studnie piekieł” to klasyk, który bierze na warsztat lęk przed tym, co nieznane, wiekowe i ukryte tuż pod naszymi stopami. Jeśli lubicie historie o mrocznych tajemnicach małych społeczności, zapnijcie pasy.

studnie piekieł

Moje ogólne wrażenie z lektury jest bardzo pozytywne – to książka, która wciąga od pierwszych stron i nie puszcza aż do finału. Jest to niezwykle ciekawa pozycja, zwłaszcza dla osób, które cenią horrory z nutką śledztwa i mocnym tłem mitologicznym. Masterton stworzył tutaj spójną, logiczną (w ramach gatunku) i niesamowicie mroczną opowieść, co czyni ją jedną z lepszych pozycji w jego dorobku z tamtego okresu.

Fabuła koncentruje się wokół Douglasa Lindeya, który przybywa do małego miasteczka w Connecticut, aby zająć się sprawami spadkowymi po zmarłym wuju. Szybko odkrywa, że na terenie posiadłości znajdują się dziwne, głębokie studnie, a mieszkańcy okolicy skrywają przerażającą tajemnicę sięgającą czasów biblijnych. Przebieg akcji jest bardzo interesujący – autor zgrabnie dawkuje informacje, zamieniając początkowe zaciekawienie w czyste przerażenie. Styl Mastertona jest tu, jak zwykle, niezwykle konkretny i obrazowy. Pisarz nie traci czasu na zbędne upiększenia, skupiając się na budowaniu mrocznej atmosfery i eskalacji zagrożenia, co sprawia, że przez książkę dosłownie się płynie.

Książka jest pełna napięcia i potrafi być naprawdę przerażająca, szczególnie jeśli cierpisz na lęk przed ciasnymi, ciemnymi pomieszczeniami. Masterton po mistrzowsku gra ciszą i tym, czego nie widać na pierwszy rzut oka. Poczucie, że pod ziemią egzystuje coś potężnego i nieludzkiego, buduje narastający niepokój, który towarzyszy bohaterom na każdym kroku. To horror, który powoli „wkręca” się w psychikę czytelnika.

W „Studniach piekieł” mamy do czynienia z wyjątkowo paskudnymi antagonistami. Zagrożenie stanowią tu naprawdę mroczne istoty. To potwory, które nie znają litości i traktują ludzi jak surowiec. Przygotujcie się na pełne grozy i brutalności sceny; Masterton serwuje nam krwawe opisy ofiar, makabryczne transformacje i wizje piekielnych otchłani. Jest tu kilka momentów typowych dla gore, które mogą wywołać dreszcz obrzydzenia nawet u weteranów gatunku.

Nastrój powieści jest genialnie skrojony – to połączenie sielskiego krajobrazu Nowej Anglii z czymś niewyobrażalnie brudnym i starym. Klimat jest duszny, klaustrofobiczny i przesiąknięty złem. Czytelnik ma wrażenie, że całe miasteczko jest tylko cienką dekoracją, pod którą pulsuje coś zgniłego. Atmosfera odizolowania i narastającej paranoi sprawia, że podczas lektury czujemy się równie osaczeni jak główny bohater.

Werdykt: Czy warto przeczytać?
Zdecydowanie warto! „Studnie piekieł” to pozycja obowiązkowa dla fanów horroru religijnego i opowieści o starożytnym złu. Jeśli szukasz książki, która ma ciekawą fabułę, wyraziste potwory i klimat, który nie pozwala zasnąć, to ten tytuł Cię nie zawiedzie. To solidny, rzemieślniczy horror w najlepszym wydaniu, który udowadnia, że Masterton potrafi wystraszyć jak mało kto.