Ciekawy horror psychologiczny „Wiedźma” (The Beldham, 2024)

„Wiedźma” (oryg. The Beldham) – Reżyserka Angela Gulner serwuje nam niszowy horror psychologiczny, który stawia na powolną, psychiczną destrukcję. Rzadko kiedy twórcy tak sprawnie potrafią utrzymać widza w niepewności. Czy to, co oglądamy, to realne zagrożenie, czy może bezwzględna psychoza poporodowa?

wiedzma

Quick Look: Plusy i Minusy

Krwawe trofeum: Za genialne, wywołujące ciarki wykorzystanie dźwięków stukania w ścianach i wszechobecnych ptaków, które sprawiają, że zwykły dom staje się klatką.

Zgrzyt: Tempo w środkowej części filmu bywa tak niespieszne, że niecierpliwsi widzowie mogą zacząć nerwowo zerkać na telefon – film w zasadzie podporządkowany jest jednemu głównemu twistowi.



Fabuła kręci się wokół Harper (w tej roli świetna Katie Parker), świeżo upieczonej matki, która – będąc na skraju wycieńczenia i psychozy poporodowej – decyduje się na powrót do rodzinnego, wiejskiego domu na amerykańskim Południu. Ma tam odpocząć pod okiem swojej matki, Sadie. Zamiast sielanki zastaje jednak gęstą atmosferę, tajemniczą opiekunkę Bette oraz coś, co czai się w ścianach domostwa.

Zgodnie z lokalnymi podaniami, w okolicy krąży tytułowa „Beldham” – archaiczne określenie na wiedźmę lub staruchę żerującą na niewinnych. Harper zaczyna dostrzegać widmowe postacie w mroku, a wokół domu gromadzą się złowrogie wrony. Najgorsze jest to, że potwór najwyraźniej ma plan wobec jej nowonarodzonej córeczki.

Operator wykonał kawał genialnej roboty – kadry są ciasne, klaustrofobiczne, a dom z jednej strony wygląda na przytulny, z drugiej zaś jego układ sprawia, że nigdy nie wiesz, co czai się za rogiem.

Najsilniejszym punktem „Wiedźmy” nie jest to, co widzimy, ale to, czego nie widzimy. Niepokój buduje się tu szeptem, cieniem i przeczuciem, że najbliższe ci osoby mogą nie mieć czystych intencji.

Ścieżka dźwiękowa to mistrzostwo świata w kategorii „budzenie niepokoju”. Każde skrzypnięcie podłogi, każdy nienaturalny stukot w ścianie potrafi zjeżyć włos na głowie. Elementy grozy są tu subtelne, niemal eleganckie, choć potwór – kiedy już majaczy w ciemnościach – potrafi autentycznie zaniepokoić. Aktorsko film stoi na bardzo wysokim poziomie, zwłaszcza relacja między Katie Parker a Patricią Heaton (grającą matkę) tworzy fascynujący, toksyczno-opiekuńczy miks.

Mój werdykt w jednym zdaniu
To stylowy, intymny i szalenie niepokojący horror psychologiczny, który udowadnia, że najstraszniejsze potwory to te, które rodzą się z izolacji, zmęczenia i braku zaufania do własnych zmysłów.

Dla kogo jest ten seans?
Oglądaj, jeśli: Uwielbiasz niespieszne tempo, gęsty folk-klimat, horrory zaangażowane społecznie (jak Babadook czy Midsommar) i satysfakcjonujące, dające do myślenia zakończenia.

Odpuść, jeśli: Oczekujesz dynamicznej akcji, potworów wyskakujących z szafy co pięć minut i hektolitrów krwi rozlewanych przy użyciu piły mechanicznej.

Zwiastun „Wiedźma” (The Beldham, 2024)