Category Archives: Filmy-Wampiry

Wampiry w kosmosie – Krwiopijcy: Wojny Wampirów (Bloodsuckers / Vampire Wars: Battle for the Universe, 2005)

„Krwiopijcy: Wojny Wampirów” (Bloodsuckers / Vampire Wars: Battle for the Universe, 2005) to produkcja, która powstała w czasach, gdy stacja Syfy (wtedy jeszcze Sci-Fi Channel) seryjnie produkowała horrory osadzone w kosmosie.
To nie jest wizualny majstersztyk pokroju Obcego, ale ma w sobie ten specyficzny, uroczy kicz, który sprawia, że fani „niskobudżetowej rąbanki” będą się bawić świetnie. To wampiryczny western w wersji galaktycznej.

krwiopijcy

„Krwiopijcy” – Intergalaktyczna deratyzacja
W dalekiej przyszłości ludzkość skolonizowała inne planety, ale nie jest tam sama. Wszechświat jest opanowany przez różne gatunki wampirów, które traktują ludzi jak bufet. Specjalna jednostka „V-San” (Vampire Sanitation) zajmuje się czyszczeniem planet z krwiopijców. Dowodzeni przez twardego Churchilla (Joe Lando), przemierzają galaktykę, by eliminować gniazda potworów. Problem pojawia się, gdy odkrywają nowy gatunek, który jest inteligentniejszy i bardziej zabójczy niż wszystko, co do tej pory widzieli.

Taksonomia potworów – Coś więcej niż kły
To, co w tym filmie jest najciekawsze, to podejście do wampiryzmu jako do ewolucji biologicznej. Nie mamy tu do czynienia z hrabią w pelerynie, ale z różnymi „rasami” – od oślizgłych bestii po humanoidalne mutanty. Nie da się nie docenić kreatywności w projektowaniu tych stworzeń, nawet jeśli budżet na efekty specjalne czasem nie nadążał za wyobraźnią twórców.

Kosmiczny szeryf Joe Lando
Zobaczyć Sully’ego z Doktor Quinn w roli międzygalaktycznego pogromcy wampirów to doświadczenie jedyne w swoim rodzaju. Joe Lando gra to z kamienną twarzą, co dodaje filmowi pewnego uroku „twardego kina akcji” z lat 90. Obsada jest typowa dla produkcji telewizyjnych tamtego okresu – dużo charyzmy, mało subtelności, ale za to mnóstwo frajdy z rąbania potworów.

Estetyka „Industrial Space”
Film jest wizualną definicją niskobudżetowego sci-fi z lat 2000. Ciasne korytarze statków kosmicznych, dużo dymu, neony i plastikowe pancerze. Ma to swój niepowtarzalny klimat, który przypomina sesje w RPG-owe systemy typu Starfinder czy oglądanie serialu Firefly połączonego z najgorszymi koszmarami o zakażeniu biologicznym.

Analiza gatunku: Wampiry w kosmosie
Produkcja oferuje specyficzną, kampową atmosferę, w której brutalna walka o przetrwanie gatunku ludzkiego miesza się z estetyką kina klasy B i prostymi mechanizmami thrillera akcji. Film jest nasączony czystą, niczym nieskrępowaną rozrywką, stawiając na różnorodność potworów i dynamiczne starcia w ciasnych lokacjach, co niweluje braki w budżecie na efekty CGI. Pod względem koncepcyjnym obraz stanowi ciekawe rozwinięcie motywu wampiryzmu, wyrywając go z gotyckich zamków i rzucając w próżnię kosmiczną, gdzie krew zamarza szybciej niż zdążysz krzyknąć. Całość dopełnia bezpretensjonalny ton, który nie próbuje być niczym więcej niż solidną, krwawą opowieścią o „sprzątaczach galaktyki”, co czyni go idealnym wyborem na luźny wieczór dla fanów monster movies.

Werdykt: Kosmiczna rąbanka z duszą
„Krwiopijcy: Wojny Wampirów” to film, który najlepiej smakuje z dużym dystansem. To nie jest kino, które zmieni Twoje życie, ale jako przedstawiciel gatunku „Space Vampires” dostarcza dokładnie tego, co obiecuje: dużo akcji, dziwne stwory i prostą, satysfakcjonującą historię o walce dobra ze złem. Jeśli wychowałeś się na filmach puszczanych w sobotnie wieczory na kanałach tematycznych, poczujesz się tu jak w domu.

Wampiry z prowincji – Dzieci nocy – Children of the Night

Lata 90 w kinie grozy były okresem burzliwym. Z jednej strony twórcy próbowali odnaleźć nową tożsamość po złotym wieku slasherów, z drugiej – zalewali rynek produkcjami, które dziś potrafią wywołać ból głowy. Children of the Night (polski tytuł: Dzieci nocy) w reżyserii Tony’ego Randela to idealny przykład filmu, który utknął gdzieś pomiędzy ambicją stworzenia klimatycznego horroru a chaosem taniej rozrywki klasy B.

dzieci nocy-wampiry

Moje wrażenie po seansie to przede wszystkim poczucie zmarnowanej szansy. Film z 1991 roku miał zadatki na bycie kultowym hitem, jednak ostatecznie okazał się pozycją mocno nierówną. Choć technicznie widać tu rękę reżysera drugiego Hellraisera, całości brakuje dyscypliny. Film może czasem potrafi zaciekawić, ale równie często irytuje swoimi niedoróbkami i brakiem zdecydowania, czym właściwie chce być.

Pomysł wyjściowy brzmi obiecująco: dwie nastolatki, Cindy i Lucy, przed wyjazdem na studia postanawiają zanurkować w zalanej krypcie pod starym kościołem. Tam nieumyślnie budzą prastarego wampira Czakora, który szybko zaczyna infekować małe miasteczko. Niestety, na tym etapie zalety scenariusza się kończą. Fabuła jest boleśnie schematyczna i naszpikowana absurdalnymi zwrotami akcji. Postacie podejmują decyzje pozbawione jakiejkolwiek logiki, a próby wprowadzenia wątków komediowych czy melodramatycznych całkowicie rozbijają spójność opowieści. Scenariusz momentami sprawia wrażenie pisanego na kolanie, przez co historia szybko traci impet.

Czy ten film jest straszny? Niestety nie. Randel zupełnie nie radzi sobie z budowaniem napięcia. Zamiast atmosfery grozy, widz otrzymuje paradę kolejnych scen akcji i makabry.
Trzeba jednak oddać twórcom sprawiedliwość w kwestii samych potworów. Tutejsze wampiry są odrażające – bliżej im do gnijących zombie czy demonów z sinymi ciałami i zniekształconymi twarzami niż do dystyngowanych krwiopijców. Fani krwawych scen dostaną tu sporą dawkę scen gore (odrywane kończyny, litry sztucznej krwi), ale brutalność ta bywa tak przerysowana, że zamiast przerażać, momentami śmieszy.

Klimat filmu jest niezwykle specyficzny, ale i problematyczny. Z jednej strony mamy tu świetne, mroczne i wilgotne sekwencje w zalanej krypcie, z drugiej – nudną i sterylną amerykańską prowincję. Nastrój izolacji i osaczenia, który tak dobrze sprawdza się w horrorach o zamkniętych społecznościach, tutaj rozmywa się przez zbyt chaotyczny montaż i tandetne, neonowe oświetlenie, które zamiast budować artystyczny wyraz, wygląda po prostu tanio.

Pod względem aktorskim Dzieci nocy to niestety niska półka. Główni bohaterowie są bezbarwni, a ich reakcje na widok wszechobecnej śmierci i potworów bywają kuriozalne. Na ekranie dominuje nienaturalna, drewniana gra przeplatana przesadną ekspresją w stylu opery mydlanej.
Sytuację częściowo ratuje scenografia. Wspomniana już zalana krypta pod kościołem to zdecydowanie najlepszy element filmu – mroczna, pełna dryfujących szczątków przestrzeń robi wrażenie. Szkoda tylko, że większość pozostałych lokacji wygląda jak losowe, mało ciekawe podwórka.

Werdykt: Czy warto obejrzeć?
Dzieci nocy to film, który warto włączyć wyłącznie z kronikarskiego obowiązku lub z głębokiej miłości do zapomnianego kina grozy lat 90. Jeśli szukacie rzetelnego, strasznego horroru, który trzyma w napięciu, ta produkcja Was rozczaruje. Jeżeli jednak macie słabość do campu, efektów specjalnych z tamtej epoki i potraficie przymknąć oko na fatalne aktorstwo oraz dziurawy scenariusz – możecie zaryzykować seans. W innym wypadku: można śmiało pominąć.

Krwawe Niebo – wampiryczna rzeź w samolocie


Krwawe Niebo – Grupa bezwzględnych terrorystów porywa samolot na którego pokładzie podróżuje matka z dzieckiem. Kobieta skrywa pozostającą w uśpieniu mroczną tajemnicę. Pod wpływem zagrożenia wampirzyca pogrąża się w szaleństwie, by ratować syna.

Opinia Straszne Horrory

Krwawe Niebo to świetny niemiecki horror o wampirach przedstawionych w filmie jako dzikie, pozbawione samokontroli bestie, które zanurzają się coraz głębiej w niepohamowanej żądzy zabijania wraz z ilością wypitej krwi. Wyjątkiem jest Nadja, wampirzyca z przypadku, która stara się powstrzymać pochłaniające ją zło, by chronić syna. Kiedy jednak dochodzi do porwania samolotu Nadja staje do brutalnej walki.
Film Krwawe Niebo trzyma w napięciu do ostatnich minut, dużo w nim akcji i krwawych scen walki, które nie przesłaniają jednak głównego wątku jakim jest niewątpliwie rozpaczliwa miłość matki do dziecka. Atutem filmu jest dobra gra aktorska i mroczny, ponury, trochę smutny klimat.
Krwawe Niebo to horror zdecydowanie warty obejrzenia z ciekawą historią i z odpowiednią dawką emocji, by się nie nudzić.
Continue reading Krwawe Niebo – wampiryczna rzeź w samolocie