Tag Archives: Eksperymenty Medyczne

Groza w domu wariatów w horrorze Insanitarium


Insanitarium – Pogrążona w depresji Lily podejmuje próbę samobójczą po której trafia do szpitala psychiatrycznego. Jack, brat Lily zaniepokojony brakiem kontaktu z siostrą wpada na szaleńczy pomysł, aby udawać chorego psychicznie i dzięki temu dostać się do ściśle strzeżonego domu wariatów. Wkrótce Jack orientuje się, że odnalezienie siostry i uwolnienie jej z obłąkanego piekła może być trudniejsze niż sobie wyobrażał.

Opinia Straszne Horrory
Horror Insanitarium to dosyć odjechane dzieło, które wzbudza mieszane odczucia. Najsłabszym elementem filmu są zdecydowanie dialogi i gra aktorska. Jednak film posiada także swoje atuty takie jak dynamiczna akcja, odrobina czarnego humoru, czy ciekawa scenografia. W filmie nie brak scen grozy, brutalności, makabrycznych obrazków, które od czasu do czasu wywołują dreszczyk emocji. Film potrafi trzymać w napięciu, posiada kilka zaskakujących zwrotów akcji, co powoduje, że nie zaśniemy w czasie seansu. Mocną stroną filmu jest scenografia, która oddaje atmosferę szpitala psychiatrycznego pełnego ciasnych korytarzy, odjechanego personelu i mocno odklejonych mieszkańców.
Insanitarium można zdecydowanie obejrzeć, ale kiedy zasiądziemy przed monitorem nie oczekujmy zbyt wiele. Nie jest to arcydzieło sztuki filmowej, ale solidna produkcja dla miłośników wypruwania flaków.
Continue reading Groza w domu wariatów w horrorze Insanitarium →

Bezlitosne pasożyty w horrorze „Tunel” (oryg. The Worm) – Harry Adam Knight

Jeśli myśleliście, że największym problemem Londynu są korki i deszcz, to Harry Adam Knight (pseudonim Johna Brosnana) wyprowadzi Was z błędu w sposób brutalny i niezwykle satysfakcjonujący. „Tunel” to klasyczny przedstawiciel brytyjskiego horroru lat 80. – jest brudny, szybki i oślizgły. To książka, która nie bawi się w metafory – tu zło jest fizyczne, śluzowate i ma bardzo konkretne plany wobec Twojego układu trawiennego. Czy jest ciekawa? Tak, o ile nie czytacie jej podczas jedzenia spaghetti.

tunel knight

To absolutnie obowiązkowa pozycja dla fanów nurtu creature feature. To literacki odpowiednik filmu klasy B, który włączasz o północy i nie możesz przestać oglądać, mimo że wiesz, że to, co dzieje się na ekranie, jest totalnie szalone. Czy jest ciekawa? Tak, o ile nie macie fobii na punkcie bezkręgowców. Do akcji wkracza Olivia Finch (siostra ofiary) oraz Edward Causey – prywatny detektyw, który czasy świetności ma dawno za sobą, za to długi ma bardzo aktualne. To genialne połączenie kryminału noir z monster-horrorem. Śledzimy dochodzenie w brudnych zaułkach miasta, podczas gdy w podziemiach rośnie potężne, biologiczne zagrożenie.

Wszystko zaczyna się od „chirurgicznego show”, przy którym odcinki „Grey’s Anatomy” wyglądają jak dobranocka. Do szpitala trafia dziewczyna, której brzuch skrywa pasażera na gapę – gigantycznego pasożyta. Dziewczyna umiera, a robal… cóż, robal ma ochotę na zwiedzanie Londynu.

Fabuła jest prosta jak konstrukcja dżdżownicy, ale równie skuteczna. Akcja pędzi jak metro w godzinach szczytu. Knight nie bawi się w długie opisy egzystencjalne. Zamiast tego serwuje nam sceny, w których ludzie są wciągani pod ziemię szybciej niż monety do automatu.
Styl jest konkretny, surowy i pozbawiony zbędnych upiększeń. Autor pisze z lekkością, ale kiedy przychodzi do scen grozy, traktuje sprawę śmiertelnie poważnie. Knight pisze konkretnie, bez owijania w bawełnę. Jego styl jest jak cios w żołądek – szybki, bolesny i zostawia ślad. Potrafi świetnie oddać atmosferę beznadziei upadłego detektywa, by za chwilę wrzucić nas w sam środek biologicznego koszmaru.

Czy książka jest straszna? Powiem tak, po lekturze zaczniesz podejrzliwie patrzeć na każdą rurę kanalizacyjną w swoim domu. Knight gra na naszych najbardziej pierwotnych lękach – strachu przed tym, że coś obcego żyje wewnątrz nas oraz przed klaustrofobią ciemnych tuneli. Napięcie jest budowane mistrzowsko: od tajemniczych zgonów, przez narastające przeczucie, że pod miastem dzieje się coś nieludzkiego, aż po pełnoskalowy horror w finale.

Tytułowy „robak” to majstersztyk obrzydliwości. To nie jest po prostu duża dżdżownica. To ewolucyjny koszmar, który pożera robotników w tunelach z taką łatwością, z jaką Ty wciągasz chipsy przed telewizorem.

Autor z chirurgiczną precyzją opisuje to, co pasożyty robią z ludzkim ciałem od środka. Scena operacji otwierającej książkę to tylko przystawka. Dalej mamy „konsumpcję” w tunelach, która zadowoli każdego fana gore. To horror, w którym krew miesza się z błotem i śluzem w idealnych proporcjach.

Czy warto przeczytać?

TAK, jeśli kochasz horrory retro, klimaty „Crittersów” czy „Wstrząsów” (Tremors) i nie przeraża Cię odrobina kiczu wymieszana z brutalnością.

NIE, jeśli Twój idealny horror to subtelne stukanie w okno, a na widok robaka na haczyku mdlejesz.

„Tunel” to kawał solidnej, mięsistej grozy. Harry Adam Knight stworzył książkę, która jest jak burger z foodtrucka o 3 nad ranem – może i niezbyt wykwintna, ale smakuje genialnie i zostaje w pamięci na długo (czasem jako zgaga, czasem jako koszmar).