Tag Archives: czarna komedia

Horrorowa jazda bez trzymanki Dom w głębi lasu

Zapięte pasy? Bo właśnie wchodzimy w obszar, gdzie horror spotyka się z czystym geniuszem dekonstrukcji. Muszę to powiedzieć wprost: „Dom w głębi lasu” (The Cabin in the Woods, 2011) to „matka wszystkich meta-horrorów”. To film, po którym już nigdy nie spojrzysz na grupę nastolatków w lesie w ten sam sposób.
Drew Goddard i Joss Whedon stworzyli list miłosny i jednocześnie akt oskarżenia wymierzony w fanów grozy. To nie jest tylko film o potworach – to film o tym, dlaczego my chcemy te potwory oglądać.

dom w głębi lasu slasher

„Dom w głębi lasu” – Rytuał, który musisz zobaczyć
Piątka przyjaciół wybiera się na weekend do odciętej od świata chatki. Na miejscu znajdują piwnicę pełną dziwnych przedmiotów. Kiedy jedno z nich czyta na głos łaciński tekst, uwalnia rodzinę zombi-sadystów. Brzmi jak najnudniejszy schemat świata? Może i tak, gdyby nie fakt, że każdy ich ruch jest monitorowany, kontrolowany i modyfikowany przez techników w podziemnym kompleksie, którzy realizują krwawy scenariusz dla „Starożytnych”.

Laboratorium Archetypów: Dlaczego oni są tacy głupi?
To produkcja niesamowicie bystra i cyniczna. Film wyjaśnia każdą głupią decyzję bohaterów w horrorach (rozdzielanie się, brak logiki) jako efekt działania feromonów i manipulacji techników. Jako fan horroru poczujesz ogromną satysfakcję, widząc, jak postacie „Sportowca”, „Uczonego”, „Błazna” i „Dziewicy” są dosłownie zmuszane do wejścia w swoje role. To genialny komentarz do tego, jak bardzo gatunek stał się przewidywalny.

System Purge: Raj dla fanów potworów
Druga połowa filmu to absolutny obłęd. Scena „System Purge” (Czyszczenie Systemu) to moment, w którym każdy fan grozy dostaje zawału z radości. Zobaczysz tam nawiązania do niemal każdego klasycznego potwora z historii kina – od tych z Hellraisera, przez klauny, aż po gigantyczne węże i duchy. To wizualna uczta, która pokazuje, że wyobraźnia twórców nie miała żadnych barier.

Starożytni to… MY: Najgłębsza warstwa
Największym zwrotem akcji nie jest istnienie podziemnej bazy, ale to, kim są „Starożytni”, których trzeba udobruchać rytualną śmiercią młodzieży. To my – widzowie. My chcemy krwi, my chcemy archetypów, my chcemy, żeby „Dziewica” przeżyła na końcu (ale tylko jeśli będzie cierpieć). Film łamie czwartą ścianę w sposób tak elegancki, że na końcu czujesz się współwinny tej całej rzezi.

Werdykt: Ostateczna dekonstrukcja gatunku
„Dom w głębi lasu” to absolutne arcydzieło inteligentnego horroru, które z chirurgiczną precyzją rozbiera na części pierwsze wszystkie klisze kina grozy. Film w genialny sposób łączy w sobie brutalny slasher, czarną komedię i głęboką satyrę społeczną, zmuszając widza do refleksji nad naturą samej rozrywki. To produkcja, która nagradza spostrzegawczość fanów gatunku licznymi nawiązaniami do klasyki, jednocześnie oferując jeden z najbardziej satysfakcjonujących i szalonych finałów w historii współczesnego kina. Jeśli kiedykolwiek zastanawiałeś się, dlaczego horrory działają w określony sposób, ten film nie tylko Ci to wyjaśni, ale zrobi to w sposób, który zapamiętasz do końca życia.

Komediowy slasher – Piękna i Rzeźnik (Freaky, 2020)

Piękna i Rzeźnik (Freaky, 2020) – To jest dopiero jazda bez trzymanki! Reżyser Christopher Landon wziął klasyczny motyw zamiany ciał (znany z Zakręconego piątku) i wrzucił go do maszynki do mielenia mięsa. Uwielbiam ten film za jedno: za odwagę, by być jednocześnie absolutnie niedorzecznym i brutalnie skutecznym slasherem.

piękna i rzeźnik slasher

„Piękna i rzeźnik” – Zamiana ciał, której nie chcesz przeżyć
Millie to wycofana licealistka, która staje się celem legendarnego seryjnego mordercy, Rzeźnika z Blissfield. Podczas ataku dochodzi do użycia starożytnego sztyletu, który sprawia, że… oboje zamieniają się ciałami. Millie ma 24 godziny na odzyskanie swojej postaci, inaczej na zawsze pozostanie w ciele poszukiwanego psychopaty, podczas gdy on – w jej ciele – zamierza urządzić krwawą łaźnię w jej szkole.

Vince Vaughn jako nastolatka: Aktorski majstersztyk
Film jak na horror jest całkiem zabawny i błyskotliwy. Największą frajdą jest oglądanie Vince’a Vaughna, który z ogromną precyzją odgrywa gesty, lęki i energię przerażonej nastolatki. To nie jest parodia – on naprawdę „jest” Millie uwięzioną w ciele dwumetrowego brodacza. Z kolei Kathryn Newton jako Rzeźnik w ciele drobnej dziewczyny jest lodowata, przerażająca i zabójczo skuteczna.

Więcej krwi, więcej zabawy: R-Rated Slasher
Twórcy nie hamowali się przy scenach zabójstw. Killsy są tutaj kreatywne, krwawe i często wywołujące okrzyk „o fuj!” połączony ze śmiechem. Landon świetnie bawi się konwencją, pokazując, że nawet w ciele licealistki seryjny morderca może być śmiertelnie niebezpieczny.

Odwrócenie ról: Meta-komentarz do gatunku
Film genialnie ogrywa szkolne motywy. Millie, która wcześniej była gnębiona, w ciele mordercy zyskuje pewność siebie (nawet jeśli musi się ukrywać), a jako Rzeźnik w ciele Millie… cóż, wykorzystuje swój „niewinny” wygląd, by podejść ofiary. To inteligentna zabawa schematem „Final Girl”, która sprawia, że kibicujemy bohaterce na zupełnie nowym poziomie.

Werdykt: Krwawa zamiana ról
„Piękna i rzeźnik” to dobry slasher-komediowy, który bierze znany schemat zamiany ciał i wypełnia go świeżą energią oraz satysfakcjonującą dawką makabry. Film opiera się przede wszystkim na fenomenalnych występach aktorskich Vince’a Vaughna i Kathryn Newton, którzy z ogromnym wyczuciem balansują między humorem a grozą. Produkcja ta nie boi się być brutalna, oferując widzom kreatywne sceny morderstw, a jednocześnie dostarcza mnóstwo inteligentnej rozrywki, wyśmiewając gatunkowe klisze. Jest to pozycja obowiązkowa dla fanów nowoczesnych horrorów z dystansem, która udowadnia, że slasher wciąż może być odkrywczy, zabawny i wizualnie odważny.

Komediowy koniec świata – To już jest koniec (This Is the End, 2013)

Po tych wszystkich wirusach, zombie, dusznych lasach, paranoi i wampirycznych korporacjach, czas na apokalipsę, którą ogląda się z szerokim uśmiechem, choć trup ściele się gęsto. „To już jest koniec” (This Is the End, 2013) to film, który bierze wszystkie schematy kina katastroficznego i horroru religijnego, a potem wrzuca je do miksera z ogromną dawką autoironii i hollywoodzkiego ego.
Uwielbiam ten film za jego odwagę – rzadko zdarza się, by czołowe gwiazdy kina grały tak przerysowane i często niesympatyczne wersje samych siebie, czekając na sąd ostateczny.

to juz jest koniec

„To już jest koniec” – Impreza u Franco, której nie zapomnisz
Jay Baruchel przyjeżdża do Los Angeles, by odwiedzić swojego kumpla Setha Rogena. Razem wybierają się na parapetówkę do Jamesa Franco, gdzie bawi się cała śmietanka Hollywood. Imprezę przerywa jednak… prawdziwe Wniebowzięcie. Nad miastem pojawiają się błękitne snopy światła zabierające „dobrych ludzi”, a reszta zostaje na ziemi, by zmierzyć się z trzęsieniami ziemi, demonicznymi bestiami i – co najgorsze – własnym towarzystwem. Seth, Jay, James Franco, Jonah Hill, Craig Robinson i Danny McBride barykadują się w willi, próbując przetrwać koniec świata, mając do dyspozycji jedynie trochę zapasów i bardzo dużo używek.

Meta-komedia na sterydach
To produkcja niesamowicie odważna i zabawna. Aktorzy grają podkręcone wersje samych siebie: Franco to narcystyczny kolekcjoner sztuki, Jonah Hill to przesadnie uprzejmy hipokryta, a Michael Cera (w epizodzie) to kompletny psychopata. Fajny jest ten dystans – oglądanie, jak wielkie gwiazdy giną w najbardziej absurdalne sposoby, daje mnóstwo frajdy.

Horror, który nie bierze jeńców
Mimo że to komedia, elementy horroru są tu potraktowane całkiem serio. Mamy tu wielkie demony z gigantycznymi… atrybutami, opętania rodem z Egzorcysty i krwawe sceny, które nie odstają od typowych slasherów. Ta brutalność sprawia, że stawka wydaje się realna, co tylko podbija komizm sytuacji bohaterów, którzy kompletnie nie nadają się do przetrwania czegokolwiek.

Temat odkupienia i „bycia dobrym”
Pod warstwą żartów o fekaliach i narkotykach kryje się całkiem trafna refleksja nad tym, co to znaczy być dobrym człowiekiem. Cały film to właściwie test moralny – kto zasługuje na ratunek, a kto musi zostać w piekle Hollywood? Relacja Setha i Jaya to emocjonalne serce filmu, które o dziwo działa całkiem nieźle między kolejnymi wybuchami wulkanów.

Analiza mroku
Film oferuje chaotyczną i euforyczną atmosferę, w której biblijna apokalipsa staje się tłem dla rozbuchanego ego hollywoodzkich gwiazd. Produkcja jest nasączona genialnym kontrastem między komedią kumpelską a krwawym horrorem, gdzie każda próba heroizmu kończy się spektakularną porażką. Pod względem wizualnym obraz serwuje zaskakująco solidne efekty specjalne, od ognistych czeluści po groteskowe projekty potworów, co nadaje całości charakteru rasowego kina grozy. Całość dopełnia bezlitosna satyra na celebrycki styl życia, sugerująca, że dla niektórych koniec świata to tylko kolejna okazja do zrobienia wokół siebie szumu, co prowadzi do jednego z najbardziej absurdalnych i radosnych finałów w historii gatunku.

Werdykt Entuzjasty: Najlepsza stypa w historii świata
„To już jest koniec” to rzadki przypadek filmu, który jest jednocześnie świetną komedią i satysfakcjonującym horrorem o potworach. To jazda bez trzymanki, która nie bierze jeńców i bawi się oczekiwaniami widza na każdym kroku. Jeśli chcesz zobaczyć, jak kończy się świat w blasku fleszy i przy dźwiękach Backstreet Boys, nie znajdziesz lepszej pozycji. To idealny „odczarowywacz” po ciężkich, depresyjnych horrorach, który przypomina, że apokalipsa może być też… zabawna.