Category Archives: Pisarze Horror

Zło zamknięte w starym domu – Dżinn Grahama Mastertona

To jedna z tych powieści, od których dla wielu czytelników zaczęła się przygoda z brytyjskim mistrzem grozy. „Dżinn” to klasyk, który w genialny sposób przenosi egzotyczną legendę na grunt współczesnego świata, tworząc wybuchową mieszankę horroru i thrillera.
Horror jest fantastyczny – to klasyczny Masterton w swojej najlepszej formie. Książka jest niesamowicie ciekawa i wciągająca, od samego początku narzucając wysokie tempo. To bez wątpienia bardzo dobra pozycja, która mimo upływu lat wciąż potrafi zachwycić pomysłowością i sprawić, że czytelnik z ekscytacją przewraca kolejne strony.

dżinn masterton

Starożytna klątwa w nowoczesnym świecie
Fabuła skupia się wokół Harry’ego Erksine’a (bohatera znanego również z „Manitou”), który zostaje wciągnięty w sprawę tajemniczego, błękitnego słoja znalezionego w opuszczonym domu. Okazuje się, że naczynie więzi potężnego i złowrogiego Dżinna. Przebieg akcji jest niezwykle interesujący – Masterton mistrzowsko łączy wątek detektywistyczny z mroczną mitologią Bliskiego Wschodu. Styl pisania jest lekki, dynamiczny i bardzo obrazowy. Autor ma rzadki dar opisywania rzeczy niemożliwych w sposób tak konkretny, że stają się one dla czytelnika niemal namacalne.

Czy będziesz bać się ciemności?
Książka jest pełna napięcia i potrafi być autentycznie przerażająca. Masterton nie buduje grozy jedynie na nagłych skokach ciśnienia; on stwarza atmosferę osaczenia przez siłę, której nie da się zrozumieć ani łatwo pokonać. Momentami lektura wywołuje dreszcze niepokoju, zwłaszcza gdy uświadamiamy sobie, jak wielką moc posiada tytułowy byt i jak bardzo bezbronni są wobec niego ludzie.

Potwór inny niż wszystkie
Głównym antagonistą jest tu oczywiście Dżinn – istota potężna, kapryśna i niewyobrażalnie okrutna. Nie jest to jednak jedyny element grozy; Masterton serwuje nam całą serię pełnych makabry i krwi scen. Autor słynie z tego, że nie oszczędza swoich bohaterów, dlatego przygotujcie się na drastyczne opisy obrażeń, rytualną przemoc i nadprzyrodzone manifestacje, które zostają pod powiekami na długo. Wizualizacje działania mocy Dżinna są brutalne i bezkompromisowe.

Egzotyczny mrok
Nastrój powieści jest duszny i złowrogi. Mastertonowi udało się stworzyć unikalny klimat, w którym zachodnia racjonalność zderza się z mistyczną grozą Orientu. Czuć tu zapach starości, piasku i czegoś obcego, co nie powinno istnieć w naszym świecie. Atmosfera gęstnieje z każdym rozdziałem, prowadząc do finału, który jest równie spektakularny, co mroczny.

Werdykt: Czy warto przeczytać?
Zdecydowanie tak! „Dżinn” to pozycja obowiązkowa dla każdego fana horroru. Jeśli szukasz książki, która ma świetną fabułę, oryginalnego potwora i nie boi się mocnych, krwawych scen, ten tytuł jest dla Ciebie. To idealny przykład literatury grozy, która bawi, intryguje i przeraża w dokładnie takich proporcjach, jakich oczekujemy od mistrza Mastertona.

Bezlitosne pasożyty w horrorze „Tunel” (oryg. The Worm) – Harry Adam Knight

Jeśli myśleliście, że największym problemem Londynu są korki i deszcz, to Harry Adam Knight (pseudonim Johna Brosnana) wyprowadzi Was z błędu w sposób brutalny i niezwykle satysfakcjonujący. „Tunel” to klasyczny przedstawiciel brytyjskiego horroru lat 80. – jest brudny, szybki i oślizgły. To książka, która nie bawi się w metafory – tu zło jest fizyczne, śluzowate i ma bardzo konkretne plany wobec Twojego układu trawiennego. Czy jest ciekawa? Tak, o ile nie czytacie jej podczas jedzenia spaghetti.

tunel knight

To absolutnie obowiązkowa pozycja dla fanów nurtu creature feature. To literacki odpowiednik filmu klasy B, który włączasz o północy i nie możesz przestać oglądać, mimo że wiesz, że to, co dzieje się na ekranie, jest totalnie szalone. Czy jest ciekawa? Tak, o ile nie macie fobii na punkcie bezkręgowców. Do akcji wkracza Olivia Finch (siostra ofiary) oraz Edward Causey – prywatny detektyw, który czasy świetności ma dawno za sobą, za to długi ma bardzo aktualne. To genialne połączenie kryminału noir z monster-horrorem. Śledzimy dochodzenie w brudnych zaułkach miasta, podczas gdy w podziemiach rośnie potężne, biologiczne zagrożenie.

Wszystko zaczyna się od „chirurgicznego show”, przy którym odcinki „Grey’s Anatomy” wyglądają jak dobranocka. Do szpitala trafia dziewczyna, której brzuch skrywa pasażera na gapę – gigantycznego pasożyta. Dziewczyna umiera, a robal… cóż, robal ma ochotę na zwiedzanie Londynu.

Fabuła jest prosta jak konstrukcja dżdżownicy, ale równie skuteczna. Akcja pędzi jak metro w godzinach szczytu. Knight nie bawi się w długie opisy egzystencjalne. Zamiast tego serwuje nam sceny, w których ludzie są wciągani pod ziemię szybciej niż monety do automatu.
Styl jest konkretny, surowy i pozbawiony zbędnych upiększeń. Autor pisze z lekkością, ale kiedy przychodzi do scen grozy, traktuje sprawę śmiertelnie poważnie. Knight pisze konkretnie, bez owijania w bawełnę. Jego styl jest jak cios w żołądek – szybki, bolesny i zostawia ślad. Potrafi świetnie oddać atmosferę beznadziei upadłego detektywa, by za chwilę wrzucić nas w sam środek biologicznego koszmaru.

Czy książka jest straszna? Powiem tak, po lekturze zaczniesz podejrzliwie patrzeć na każdą rurę kanalizacyjną w swoim domu. Knight gra na naszych najbardziej pierwotnych lękach – strachu przed tym, że coś obcego żyje wewnątrz nas oraz przed klaustrofobią ciemnych tuneli. Napięcie jest budowane mistrzowsko: od tajemniczych zgonów, przez narastające przeczucie, że pod miastem dzieje się coś nieludzkiego, aż po pełnoskalowy horror w finale.

Tytułowy „robak” to majstersztyk obrzydliwości. To nie jest po prostu duża dżdżownica. To ewolucyjny koszmar, który pożera robotników w tunelach z taką łatwością, z jaką Ty wciągasz chipsy przed telewizorem.

Autor z chirurgiczną precyzją opisuje to, co pasożyty robią z ludzkim ciałem od środka. Scena operacji otwierającej książkę to tylko przystawka. Dalej mamy „konsumpcję” w tunelach, która zadowoli każdego fana gore. To horror, w którym krew miesza się z błotem i śluzem w idealnych proporcjach.

Czy warto przeczytać?

TAK, jeśli kochasz horrory retro, klimaty „Crittersów” czy „Wstrząsów” (Tremors) i nie przeraża Cię odrobina kiczu wymieszana z brutalnością.

NIE, jeśli Twój idealny horror to subtelne stukanie w okno, a na widok robaka na haczyku mdlejesz.

„Tunel” to kawał solidnej, mięsistej grozy. Harry Adam Knight stworzył książkę, która jest jak burger z foodtrucka o 3 nad ranem – może i niezbyt wykwintna, ale smakuje genialnie i zostaje w pamięci na długo (czasem jako zgaga, czasem jako koszmar).

Kalejdoskop koszmarów Czternaście Obliczy Strachu – Graham Masterton

Czternaście Obliczy Strachu to jedna z ciekawszych antologii Grahama Mastertona dostępnych na rynku. Książka jest niezwykle wciągająca, ponieważ każde opowiadanie to zupełnie nowy świat i nowy rodzaj lęku. To bardzo dobra pozycja, która pokazuje szeroki wachlarz umiejętności brytyjskiego pisarza – od klasycznych ghost stories, przez horrory erotyczne, aż po czyste, surrealistyczne szaleństwo.

graham masterton

Czternaście skoków w nieznane
Zbiór nie posiada jednej wspólnej fabuły, ale każde z czternastu opowiadań oferuje niezwykle interesujący przebieg akcji. Mamy tu historie o dziwnych chorobach, nawiedzonych przedmiotach i makabrycznych spotkaniach. Styl Mastertona w krótkiej formie staje się jeszcze bardziej skondensowany i uderzający. Autor pisze lekko i z ogromną pewnością siebie, błyskawicznie kreśląc tło bohaterów, by po chwili wrzucić ich w wir niewytłumaczalnych zdarzeń. Każdy tekst jest napisany z chirurgiczną precyzją – nie ma tu miejsca na nudę, a puenty często zostawiają czytelnika w głębokim szoku.

Czy będziesz się bać własnego cienia?
Książka jest pełna napięcia, choć poziom strachu zmienia się wraz z kolejnymi tekstami. Niektóre opowiadania budują subtelny niepokój, inne z kolei atakują przerażającą wizją w sposób nagły i brutalny. Zbiór jako całość jest niezwykle intensywny – fakt, że historie kończą się szybko, sprawia, że lęk kumuluje się w czytelniku, nie dając mu szansy na oswojenie się z zagrożeniem. To literatura, która potrafi autentycznie przerazić swoją nieprzewidywalnością.

Od potworów po krwawą makabrę
W tej książce znajdziecie niemal każdy rodzaj grozy. Masterton serwuje nam całą galerię potworów: od istot nadprzyrodzonych i demonów, po potworności kryjące się w ludzkiej psychice. Nie brakuje tu pełnych grozy, krwawych scen, z których autor słynie. Opisy są soczyste, obrazowe i często przekraczają granice tabu. Znajdziecie tu zarówno makabrę cielesną (body horror), jak i mroczne rytuały, a wszystko to podane w sposób odważny i bezkompromisowy.

Klimat i nastrój: Zmienny jak najgorszy sen
Nastrój zbioru jest niezwykle mroczny, choć zmienia barwy z każdym rozdziałem. Raz czujemy klaustrofobiczny lęk w zamkniętym pomieszczeniu, by za chwilę poczuć chłód nadprzyrodzonej obecności. Dominującym uczuciem jest jednak ciągły niepokój i duszna atmosfera paranoi. Masterton mistrzowsko operuje klimatem, sprawiając, że nawet zwyczajne przedmioty codziennego użytku w jego rękach stają się źródłem złowrogiej energii.

Werdykt: Czy warto przeczytać?
Zdecydowanie tak! „Czternaście obliczy strachu” to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto chce poznać Mastertona z nieco innej, bardziej eksperymentalnej strony. To idealna lektura do poduszki (o ile nie boicie się koszmarów), ponieważ pozwala dawkować sobie grozę w małych, ale wyjątkowo silnych dawkach. Jeśli szukasz różnorodności, świetnego stylu i autentycznego przerażenia, ten zbiór Cię nie zawiedzie.