Horrory o egzorcyzmach często trzymają się sztywnych ram wyznaczonych przez tradycję chrześcijańską. The Old Ways (polski tytuł: Dawne rytuały) przełamuje ten schemat, zabierając nas w głąb meksykańskiej dżungli, gdzie zamiast krzyża i wody święconej rządzą pradawne wierzenia, zioła i krew. To świeże spojrzenie na opętanie, które staje się metaforą walki z własną przeszłością.
Dawne rytuały to film, który pozytywnie zaskakuje swoją realizacją. Choć większość akcji rozgrywa się w jednym pomieszczeniu, produkcja ani przez chwilę nie nuży. To kino ciekawe wizualnie i merytorycznie – widać, że twórcy przyłożyli wagę do tego, by przedstawione rytuały wyglądały autentycznie i surowo. Solidny horror, który udowadnia, że kameralne historie mogą mieć ogromną siłę rażenia.
Główną bohaterką jest Cristina, dziennikarka meksykańskiego pochodzenia, która po latach wraca w rodzinne strony w poszukiwaniu tematu do artykułu o lokalnej kulturze. Jej podróż przybiera dramatyczny obrót, gdy zostaje uprowadzona przez miejscowych, w tym przez bruję (czarownicę). Porywacze twierdzą, że Cristina jest opętana przez demona i muszą przeprowadzić serię brutalnych rytuałów, by ją uratować. Scenariusz jest interesujący, ponieważ do samego końca balansuje na granicy między rzeczywistością a szaleństwem, każąc nam się zastanawiać, czy zagrożenie jest realne, czy jest jedynie wytworem traumy i nałogów bohaterki.
Film potrafi szczerze przerazić. Zamiast latających przedmiotów, otrzymujemy body horror i bardzo bezpośrednie starcie z „nieczystym”. Elementy grozy są tu surowe – rany, krew, wyciąganie obcych przedmiotów z ciała – co buduje poczucie ogromnego dyskomfortu. Jeśli chodzi o potwory, twórcy postawili na unikalną charakteryzację inspirowaną folklorem, co sprawia, że demon w tym filmie nie przypomina niczego, co widzieliśmy w hollywoodzkich produkcjach. Napięcie jest budowane umiejętnie, a sceny rytuałów są pełne mroku i niepokoju.
Atmosfera filmu jest niezwykle gęsta i klaustrofobiczna. Większość czasu spędzamy w dusznej, ciemnej chacie, co potęguje wrażenie osaczenia. Zderzenie nowoczesnego świata Cristiny z „dawnymi sposobami” starszyzny tworzy fascynujący kontrast. Muzyka i dźwięki dżungli w tle sprawiają, że widz czuje się odcięty od cywilizacji, zdany na łaskę ludzi, których metod zupełnie nie rozumie.
Brigitte Kali Canales w roli Cristiny wykonuje świetną pracę – jej przemiana z pewnej siebie sceptyczki w osobę walczącą o duszę jest bardzo przekonująca. Na uwagę zasługują też drugoplanowe postacie bruji i jej pomocnika, którzy bez zbędnych słów budują postacie budzące jednocześnie lęk i szacunek. Scenografia, choć oszczędna, jest przebogata w detale – totemy, malunki na ścianach i rytualne przedmioty tworzą spójny, fascynujący świat, który wydaje się mieć własną historię.
Czy warto obejrzeć?
Jeśli szukacie horroru, który odchodzi od utartych ścieżek i oferuje coś więcej niż tylko szybkie wystraszenie widza, Dawne rytuały będą strzałem w dziesiątkę. To film o korzeniach, akceptacji swojego dziedzictwa i walce z wewnętrznymi demonami, podany w bardzo atrakcyjnej, groźnej i tajemniczej oprawie. Idealna pozycja dla fanów folk horroru. Jeśli szukacie filmu, gdzie akcja toczy się szybko i dużo się dzieje to Dawne Rytuały mogą wydać się odrobinę nużące i z trudem dotrwacie do końca seansu.
