Przerażający demon w filmie „Topielisko. Klątwa La Llorony” (2019)

Topielisko. Klątwa La Llorony” (2019) – to nie jest kino filozoficzne. To maszyna do generowania dreszczy, która bierze na warsztat jedną z najpotężniejszych legend meksykańskiego folkloru.
topielisko la lorrona horror

Los Angeles, lata 70. Anna, pracownica socjalna i wdowa wychowująca dwójkę dzieci, ignoruje ostrzeżenia matki podejrzanej o zaniedbywanie synów. Wkrótce odkrywa, że za sprawą stoi „Płacząca Kobieta” – La Llorona. To przerażająca zjawa, która uwięziona między niebem a piekłem, poluje na dzieci, by zastąpić nimi te, które sama niegdyś utopiła. Anna musi połączyć siły z ekscentrycznym uzdrowicielem, by uratować swoją rodzinę.

Film świetnie wykorzystuje postać La Llorony – postać, którą w Meksyku straszy się dzieci od pokoleń. Atmosfera lat 70. w Los Angeles dodaje całości realizmu. Twórcy nie próbowali na siłę „ugrzecznić” zjawy; jej wygląd, charakterystyczny płacz i biała suknia to czyste paliwo dla koszmarów.

Sam design La Llorony to hołd dla klasycznych wyobrażeń o tej legendzie – jej przerażający wygląd, gnijąca biała suknia i puste oczy sprawiają, że postać „Płaczącej Kobiety” staje się realnym i namacalnym zagrożeniem. Choć pod względem oryginalności tytuł ten mocno trzyma się sprawdzonych schematów gatunku, to jednak robi to na tyle sprawnie, że zadowoli każdego fana klasycznych opowieści o nawiedzeniach, który szuka w kinie przede wszystkim rzemieślniczej precyzji w straszeniu.

Ten film nie bawi się w subtelności. To produkcja oparta na nagłych uderzeniach dźwięku i wyskakujących z mroku twarzach. Jeśli lubisz ten dreszcz emocji, gdy cała sala w kinie podskakuje w tym samym momencie – będziesz zachwycony. Realizacja techniczna scen w łazience czy przy samochodzie stoi na bardzo wysokim poziomie, budując napięcie tam, gdzie woda staje się śmiertelną pułapką.

Werdykt: Solidny straszak na wieczór
„Topielisko. Klątwa La Llorony” to sprawnie zrealizowany horror, który z powodzeniem przenosi mroczny meksykański folklor na grunt współczesnego amerykańskiego kina grozy. Film nie próbuje rewolucjonizować gatunku, skupiając się zamiast tego na dostarczaniu widzowi intensywnych wrażeń poprzez gęstą atmosferę i liczne, dobrze skonstruowane sceny jump scare. Największym atutem produkcji jest postać samej zjawy oraz jej tragiczne tło, które nadaje nadprzyrodzonym wydarzeniom emocjonalny ciężar. Jest to idealna pozycja dla fanów uniwersum „Obecności”, szukających klasycznej opowieści o nawiedzeniu, która trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej minuty.