Tag Archives: indiańskie demony

Indiański demon w horrorze Kostnica Grahama Mastertoona

Software: Microsoft Office
Kostnica” (oryg. “Charnel House”) –  W powieści Kostnica Grahama Mastertona stajemy naprzeciw starożytnego, indiańskiego demona Kujota, który powoli budzi się w mroku i odradza w murach ponurej, zapomnianej rezydencji. Jego plany są przesiąknięte czystym, pierwotnym złem – nie ma litości, tylko zniszczenie. Przeciwko nadciągającej zagładzie staje John Hyatt, pracownik wydziału sanitarno-epidemiologicznego, choć nie wie, w jak potworną walkę zostanie uwikłany.
Pewnego dnia w jego biurze pojawia się tajemniczy starzec, przerażony i przekonany, że jego dom… oddycha. Stare mury wydają dźwięki bijącego serca, a powietrze wibruje niepokojem. Hyatt, początkowo rozbawiony, szybko odkrywa, że to, co czai się w głębi domu, wykracza poza wszelką logikę. Spotkanie z niewyobrażalnym koszmarem staje się początkiem grozy, której nie da się zapomnieć.
Sceny, w których demon Kujot zaczyna swoją brutalną ofensywę, są nie tylko przepełnione napięciem, ale i makabryczne. Masterton kreuje je z taką siłą, że krew i przerażenie wylewają się z każdej strony, dostarczając najmocniejszych, krwawych wrażeń, jakie tylko potrafi stworzyć mistrz brytyjskiego horroru.
Masterton, jak zwykle, umiejętnie buduje nastrój grozy i napięcia, co jest jednym z jego znaków rozpoznawczych. Opisy są szczegółowe, a atmosfera gęsta od tajemnic i niepokoju. W powieści przewija się wiele brutalnych scen, zgodnie z typowym dla Mastertona podejściem do horroru, w którym nie unika on makabry i krwawych szczegółów.
Kostnica” to solidny horror z mrocznym klimatem, który z pewnością spodoba się fanom Mastertona. Jednak jak w wielu jego powieściach, niektórzy czytelnicy mogą odczuwać, że fabuła rozwija się zbyt szybko, a niektóre wątki nie są do końca rozwinięte. Sceny brutalne i krwawe mogą być zbyt mocne dla niektórych odbiorców, co jednak jest typowe dla twórczości brytyjskiego pisarza.
“Kostnica” (oryg. “Charnel House”) to pełnokrwisty horror, który łączy w sobie elementy klasycznej historii o nawiedzonym domu z typową dla Mastertona brutalnością i napięciem. Książka ta jest godna polecenia dla fanów horroru, którzy lubią atmosferę grozy i nie stronią od krwawych scen. Choć może nie jest to najbardziej innowacyjne dzieło Mastertona, nadal potrafi trzymać w napięciu i dostarczać dreszczyku emocji.

Poroże – Antlers (2021) – Indiański demon Wendigo w akcji

Poroże – Antlers (2021) – Nauczycielka po przejściach wraca do rodzinnego domu w niewielkim amerykańskim miasteczku. Mieszka w nim razem z młodszym bratem, lokalnym szeryfem, którego kiedyś porzuciła uciekając przed ojcem. Kobieta podejmuję pracę w lokalnej szkole. Jeden z uczniów, zaniedbany i zagubiony zwraca uwagę nauczycielki, która próbuje zaopiekować się chłopcem. W trakcie śledztwa na jaw wychodzi mroczny sekret związany z wierzeniami okolicznych indian w przerażającego demona Wendigo.

Poroże to naprawdę dobre połączenie horroru z dramatem obyczajowym. Mroczna opowieść dzieje się w małym amerykańskim miasteczku położonym pośród gór, jezior i lasów. Atutami filmu są ciekawy scenariusz, który powoli odsłania swoje tajemnice i dobra, przekonywująca gra aktorów. Akcja nie toczy się zbyt szybko, ale film trzyma w napięciu głównie dzięki niebanalnej, wciągającej historii. Nie jest to horror, który obfituje w sceny grozy, raczej jego mocną stroną jest mroczny, niepokojący klimat i pełna napięcia atmosfera. Poroże nie jest arcydziełem horroru, ale zdecydowanie warto go obejrzeć.

Indiański demon w horrorze „Dawne rytuały” (The Old Ways) z 2020 roku

Horrory o egzorcyzmach często trzymają się sztywnych ram wyznaczonych przez tradycję chrześcijańską. The Old Ways (polski tytuł: Dawne rytuały) przełamuje ten schemat, zabierając nas w głąb meksykańskiej dżungli, gdzie zamiast krzyża i wody święconej rządzą pradawne wierzenia, zioła i krew. To świeże spojrzenie na opętanie, które staje się metaforą walki z własną przeszłością.

dawne rytuały

Dawne rytuały to film, który pozytywnie zaskakuje swoją realizacją. Choć większość akcji rozgrywa się w jednym pomieszczeniu, produkcja ani przez chwilę nie nuży. To kino ciekawe wizualnie i merytorycznie – widać, że twórcy przyłożyli wagę do tego, by przedstawione rytuały wyglądały autentycznie i surowo. Solidny horror, który udowadnia, że kameralne historie mogą mieć ogromną siłę rażenia.

Główną bohaterką jest Cristina, dziennikarka meksykańskiego pochodzenia, która po latach wraca w rodzinne strony w poszukiwaniu tematu do artykułu o lokalnej kulturze. Jej podróż przybiera dramatyczny obrót, gdy zostaje uprowadzona przez miejscowych, w tym przez bruję (czarownicę). Porywacze twierdzą, że Cristina jest opętana przez demona i muszą przeprowadzić serię brutalnych rytuałów, by ją uratować. Scenariusz jest interesujący, ponieważ do samego końca balansuje na granicy między rzeczywistością a szaleństwem, każąc nam się zastanawiać, czy zagrożenie jest realne, czy jest jedynie wytworem traumy i nałogów bohaterki.

Film potrafi szczerze przerazić. Zamiast latających przedmiotów, otrzymujemy body horror i bardzo bezpośrednie starcie z „nieczystym”. Elementy grozy są tu surowe – rany, krew, wyciąganie obcych przedmiotów z ciała – co buduje poczucie ogromnego dyskomfortu. Jeśli chodzi o potwory, twórcy postawili na unikalną charakteryzację inspirowaną folklorem, co sprawia, że demon w tym filmie nie przypomina niczego, co widzieliśmy w hollywoodzkich produkcjach. Napięcie jest budowane umiejętnie, a sceny rytuałów są pełne mroku i niepokoju.

Atmosfera filmu jest niezwykle gęsta i klaustrofobiczna. Większość czasu spędzamy w dusznej, ciemnej chacie, co potęguje wrażenie osaczenia. Zderzenie nowoczesnego świata Cristiny z „dawnymi sposobami” starszyzny tworzy fascynujący kontrast. Muzyka i dźwięki dżungli w tle sprawiają, że widz czuje się odcięty od cywilizacji, zdany na łaskę ludzi, których metod zupełnie nie rozumie.

Brigitte Kali Canales w roli Cristiny wykonuje świetną pracę – jej przemiana z pewnej siebie sceptyczki w osobę walczącą o duszę jest bardzo przekonująca. Na uwagę zasługują też drugoplanowe postacie bruji i jej pomocnika, którzy bez zbędnych słów budują postacie budzące jednocześnie lęk i szacunek. Scenografia, choć oszczędna, jest przebogata w detale – totemy, malunki na ścianach i rytualne przedmioty tworzą spójny, fascynujący świat, który wydaje się mieć własną historię.

Czy warto obejrzeć?
Jeśli szukacie horroru, który odchodzi od utartych ścieżek i oferuje coś więcej niż tylko szybkie wystraszenie widza, Dawne rytuały będą strzałem w dziesiątkę. To film o korzeniach, akceptacji swojego dziedzictwa i walce z wewnętrznymi demonami, podany w bardzo atrakcyjnej, groźnej i tajemniczej oprawie. Idealna pozycja dla fanów folk horroru. Jeśli szukacie filmu, gdzie akcja toczy się szybko i dużo się dzieje to Dawne Rytuały mogą wydać się odrobinę nużące i z trudem dotrwacie do końca seansu.