Film o czarownicach – Hellbender – Dorastanie to piekło


Hellbender – W domu na odludziu mieszka samotna matka z dorastającą córką Izzy. Młoda dziewczyna żyje w całkowitej izolacji od świata zewnętrznego.  Matka jest jedynym człowiekiem z jakim utrzymuje kontakt, a las miejscem, w którym spędza większość czasu. Pewnego dnia Izzy nawiązuje kontakt z Amber, rozrywkową dziewczyną z pobliskiego miasteczka. Spotkanie całkowicie odmienia życie Izzy uświadamiając jej uśpioną przez lata prawdziwą naturę.

Opinia Straszne Horrory

Hellbender to oryginalny horror na temat czarownic i ich niecnych praktyk. Film tylko na początku wydaje się kiepską produkcją z małym budżetem, z czasem jednak zostajemy wciągnięci w niepokojącą historię pełną tajemniczych i zakazanych wiedźmich obrzędów. Niepokojąca atmosfera filmu odsłania mroczne tajemnice, skrywane okrucieństwo, w którym kryje się moc, aż do momentu makabrycznego finału, kiedy niewinność zostaje ostatecznie pokonana.
Hellbender to świetnie zrealizowana produkcja, która wzbudza zaciekawienie i nie daje długo o sobie zapomnieć. Atutem filmu jest dobra gra aktorska, zaskakujący scenariusz oraz sceny uprawiania czarnej magii, które są pozbawione typowej dla takich filmów infantylności i wręcz emanują mroczną energią.
Continue reading Film o czarownicach – Hellbender – Dorastanie to piekło

Wampiryczny gotyk – Klątwa Styrii The Curse of Styria 2014

„Klątwa Styrii” (The Curse of Styria / Angels of Darkness, 2014) – Mauricio Chernovetzky i Mark Devendorf podjęli się karkołomnego zadania przeniesienia fundamentu wampirycznej literatury, jakim jest „Carmilla” Josepha Sheridana Le Fanu, w realia lat 80. XX wieku, tuż za żelazną kurtynę. Film ten niestety grzęźnie gdzieś pomiędzy ambicją stworzenia onirycznego dramatu psychologicznego a wymogami nastrojowego horroru, co w efekcie daje produkcję pozbawioną wyraźnego rytmu. Choć wizualnie projekt potrafi zachwycić surowością węgierskich lokacji i niszczejącą architekturą zamczyska, to scenariuszowo przypomina on raczej zbiór luźno powiązanych, sennych obrazów niż spójną, trzymającą w napięciu opowieść o budzącym się złu.

klątwa styrii

Fabuła skupia się na Larze, wyobcowanej nastolatce, która towarzyszy swojemu ojcu-historykowi w podróży do mrocznego zamku położonego w sercu komunistycznych Węgier. Gdy dziewczyna staje się świadkiem wypadku i ratuje tajemniczą rówieśniczkę o imieniu Carmilla, między bohaterkami rodzi się niezdrowa, magnetyczna fascynacja. W tym samym czasie w pobliskim miasteczku dochodzi do fali samobójstw młodych kobiet, co budzi lokalne demony i zmusza Larę do konfrontacji z legendą, która zdaje się ożywać na jej oczach. Niestety, mimo tak obiecującego punktu wyjścia, film cierpi na drastyczne braki w dynamice, a powolne tempo sprawia, że aura tajemnicy zamiast intrygować, zaczyna nużyć.

Warto jednak oddać twórcom, że Eleanor Tomlinson w roli Lary wykonuje solidną pracę aktorską, starając się tchnąć życie w postać niemal całkowicie zdominowaną przez otaczającą ją melancholię. Jej kreacja jest subtelna i pasuje do wizerunku dziewczyny zawieszonej między dzieciństwem a dorosłością, choć scenariusz nie daje jej zbyt wielu okazji do pokazania pełnej gamy emocji. Zdecydowanie gorzej wypada marnowanie potencjału Stephena Rea, aktora o ogromnym talencie, który tutaj zostaje sprowadzony do roli niemal statycznej, nie wnosząc do fabuły oczekiwanego ciężaru gatunkowego. Relacja między dwiema głównymi bohaterkami, która powinna być emocjonalnym i erotycznym silnikiem filmu, pozostaje niedopowiedziana w sposób, który nie intryguje, lecz pozostawia widza z poczuciem niedosytu.

Obraz próbuje budować aurę niepokoju wokół motywu kobiecej seksualności i wykluczenia, ale gubi się we własnej, nazbyt poetyckiej formie, która rzadko znajduje ujście w konkretnych momentach grozy. Film jest nasączony ciężką, środkowoeuropejską atmosferą, która choć wizualnie wysmakowana, nie wystarcza, by przykryć mielizny fabularne i brak konsekwencji w budowaniu napięcia. Pod względem warsztatowym produkcja stanowi przykład poprawnego rzemiosła z ciekawymi zdjęciami, wykorzystującymi wyblakłą paletę barw do oddania klimatu stagnacji lat 80., jednak jako horror pozostaje produktem niemal całkowicie pozbawionym pazura i lęku.

Wybitna scenografia niszczejących wnętrz, w połączeniu z oniryczną pracą kamery, kreuje wizję świata zatrzymanego w czasie, co jest bodaj największą zaletą tej produkcji. Doświadczenie dopełnia oszczędna, momentami wręcz przezroczysta ścieżka dźwiękowa, która nie potrafi skutecznie podbić emocjonalnej temperatury kluczowych scen. Finał filmu, zamiast przynieść oczekiwane, gotyckie uderzenie, rozmywa się w symbolach i niedopowiedzeniach, pozostawiając widza z wrażeniem, że „Klątwa Styrii” to jedynie ładna, lecz pusta pocztówka z krainy, która zasługiwała na znacznie mroczniejszą opowieść.

Werdykt: Stylowy niedosyt
„Klątwa Styrii” to pozycja wyłącznie dla cierpliwych fanów gotyckiej estetyki, którzy są w stanie wybaczyć brak akcji i grozy na rzecz klimatycznych ujęć zamglonych lasów. Film zachwyca wizualnie, ale zawodzi jako adaptacja i jako horror, będąc raczej sennym poematem niż mięsistą grozą, której można by oczekiwać po legendzie o Carmilli. Jeżeli szukasz seansu, który autentycznie Cię przestraszy lub poruszy, ta produkcja prawdopodobnie Cię rozczaruje, zostawiając jedynie wspomnienie kilku dobrze skomponowanych kadrów.

Mroczny kult – „Dzieci kukurydzy” (Children of the Corn, 1984)

“Dzieci kukurydzy” (Children of the Corn, 1984) to absolutny klasyk, który udowadnia, że nic nie przeraża tak bardzo jak dziecięca niewinność wykrzywiona przez religijny fanatyzm. Stephen King stworzył koncept, który Fritz Kiersch ubrał w zakurzone szaty amerykańskiej prowincji, budując opowieść, która mimo upływu dekad wciąż ma w sobie coś niezwykle pierwotnego i niepokojącego. Film bezpardonowo odziera sielankową Nebraskę z poczucia bezpieczeństwa, zamieniając rolniczy raj w teokratyczne piekło rządzone przez nieletnich tyranów.

dzieci kukurydzy

„Dzieci kukurydzy” – Tam, gdzie dorośli nie mają wstępu
Młoda para, Burt i Vicky, przemierza bezkresne autostrady Nebraski, gdy przypadkowe zdarzenie zmusza ich do zatrzymania się w pozornie wymarłym miasteczku Gatlin. Na miejscu odkrywają makabryczną rzeczywistość: przed laty wszystkie dzieci, pod wodzą charyzmatycznego i fanatycznego Isaaca, zamordowały dorosłych mieszkańców w imię tajemniczego bóstwa zwanego „Tym, Który Kroczy Między Rzędami”. Gatlin stało się izolowaną enklawą, w której krew jest jedyną walutą zapewniającą obfite plony, a każdy, kto ukończy osiemnasty rok życia, musi zostać złożony w ofierze. Burt i Vicky wpadają w pułapkę, w której ich racjonalny światopogląd rozbija się o ścianę bezwzględnego, plemiennego obłędu.

John Franklin i Courtney Gains: Ikony grozy
John Franklin jako Isaac to castingowy strzał w dziesiątkę – jego nienaturalnie dojrzały wygląd i lodowate spojrzenie sprawiają, że postać ta stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy horroru. Równie przerażający jest Courtney Gains w roli Malachiasza, brutalnego wykonawcy woli Isaaca, którego rudowłosa, dzika aparycja emanuje czystą agresją. Ta para antagonistów sprawia, że zagrożenie wydaje się autentyczne; to nie są zagubione dzieci, lecz zindoktrynowani żołnierze mrocznego kultu. Peter Horton i Linda Hamilton (na chwilę przed „Terminatorem”) świetnie oddają dynamikę pary, która z każdą minutą traci kontrolę nad sytuacją.

Atmosfera spiekoty i wszechobecnego szelestu
Klimat Gatlin jest duszny, zakurzony i przepełniony aurą stagnacji. Twórcy mistrzowsko wykorzystują naturalne dźwięki wsi – nieustanny szum kukurydzy na wietrze staje się w tym filmie niepokojącym szeptem, który zwiastuje nadejście „Tego, Który Kroczy”. Produkcja ta stanowi popis budowania napięcia poprzez pustkę; opuszczone kawiarnie, zniszczone kościoły i puste ulice tworzą nastrój postapokaliptycznego koszmaru, który wydarzył się na małą skalę, w samym sercu Ameryki. Słońce Nebraski nie przynosi tu ukojenia, lecz oświetla makabryczne ołtarze zbudowane z kłosów i ludzkich kości.

Scenariusz jako studium izolacji i kultu
Fabuła filmu imponuje prostotą, która celnie trafia w lęk przed radykalizmem i utratą kontroli nad młodszym pokoleniem. Scenariusz zgrabnie przekłada krótkie opowiadanie Kinga na pełnometrażowy thriller, kładąc nacisk na klaustrofobię miasteczka, z którego nie prowadzi żadna droga wyjścia. Twórcy dawkują grozę, budując mitologię bóstwa kukurydzy w sposób sugestywny, choć oszczędny w efektach specjalnych (co z perspektywy czasu tylko dodaje filmowi surowego uroku). Całość tworzy spójną i niepokojącą wizję świata, w którym wiara została całkowicie wypaczona, stając się narzędziem czystej destrukcji.

Analiza cienia
Obraz emanuje specyficznym, „wiejskim” fatalizmem, w którym porządek natury zostaje nierozerwalnie spleciony z krwawym rytuałem. Film jest nasączony ciężką atmosferą pogańskiego odrodzenia w środku nowoczesnej Ameryki, a motyw kukurydzy służy jako potężny symbol siły, która żywi, ale i pożera tych, którzy oddają jej cześć. Pod względem warsztatowym produkcja stanowi triumf budowania grozy poprzez postacie i dialogi – fanatyczne kazania Isaaca niosą w sobie większy ładunek niepokoju niż niejedna scena przemocy.

Scenografia, czerpiąca z estetyki niszczejącego środkowego zachodu, w połączeniu z ciepłymi, nasyconymi barwami zdjęć, kreuje wizję miejsca, w którym czas się zapętlił. Doświadczenie dopełnia niepokojąca, syntezatorowa ścieżka dźwiękowa Jonathana Eliasa, która swoimi mechanicznymi i chóralnymi motywami potęguje stan religijnego transu. Finał filmu, będący starciem racjonalizmu z nadprzyrodzoną potęgą ukrytą w ziemi, pozostawia widza w niemym osłupieniu nad siłą wiary, która potrafi zamienić ziarno w narzędzie śmierci.

Werdykt: Klasyka, której nie zagłuszy czas
„Dzieci kukurydzy” to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć fenomen folk-horroru osadzonego w realiach współczesnej wsi. Film ten zachwyca swoimi ikonicznymi antagonistami, dusi atmosferą i udowadnia, że najstraszniejsze historie to te, które dzieją się w pełnym słońcu, pośród szumu roślin. Jeżeli szukasz seansu, który sprawi, że każde pole kukurydzy przy drodze wyda Ci się mrocznym sanktuarium, dzieło Fritza Kierscha jest pozycją priorytetową.

Straszne filmy i książki horror. Mroczne horrory dla fanów filmów i litaratury grozy.