Gdy europejski wizjoner mrocznej estetyki, Mathieu Kassovitz, wchodzi do hollywoodzkiego laboratorium, rodzi się dreszczowiec skąpany w stalowym, deszczowym neogotyku. Gothika to podręcznikowy mariaż thrillera psychologicznego z kinem zjawisk nadprzyrodzonych. Bezpardonowo wrzuca widza w labirynt zacierających się granic między zdrowiem psychicznym a opętaniem. Reżyser kreuje atmosferę permanentnej paranoi, zamieniając sterylny szpital psychiatryczny w gotyckie zamczysko, gdzie racjonalizm zderza się z lodowatym tchnieniem z zaświatów.
Punkt wyjścia to czysty, narracyjny majstersztyk. Dr Miranda Grey (Halle Berry) – błyskotliwa pani psychiatra, która na co dzień dekonstruuje lęki i urojenia swoich pacjentek – budzi się po drugiej stronie szklanej ściany. Zostaje oskarżona o brutalne morderstwo, którego nie pamięta. Kassovitz genialnie odwraca wektory władzy i wiedzy; mechanika grozy opiera się tu na przerażającej bezsilności kogoś, kogo naukowe instrumenty poznawcze nagle okazują się bezużyteczne w starciu z widmową rzeczywistością.
Ekranowa dynamika pulsuje tu skrajnymi emocjami. Halle Berry gra całym ciałem, genialnie oddając fizyczny i psychiczny rozpad wyrafinowanej intelektualistki. Jej konfrontacje z szorstkim, rozdartym wewnętrznie dr. Pete’em Grahamem (Robert Downey Jr.) oraz magnetyczną, demoniczną wręcz pacjentką Chloe (Penélope Cruz) tworzą gęstą sieć niedomówień. To triumf aktorstwa opartego na neurotycznych spojrzeniach i bezgłośnym krzyku.
Sfera wizualna, za którą odpowiadał operator Matthew Libatique, to audiowizualna poezja niepokoju. Kadry są konsekwentnie filtrowane przez lodowaty chłód, zgniłą zieleń i głębokie, nasycone błękity. Sceny w strugach deszczu na mrocznym moście czy sekwencje w szpitalnych izolatkach, gdzie światło jarzeniówek migocze w rytm narastającego tętna bohaterki, budują potężną ekspresję wizualną, która niemal fizycznie oblepia widza.
Gothika to w swojej najgłębszej warstwie bezkompromisowa wiwsekcja traumy, systemowego wyparcia oraz instytucjonalnej ślepoty na ludzkie cierpienie. Szpital psychiatryczny Woodward przestaje być placówką medyczną – staje się metaforyczną klatką, w której grzebie się niewygodne prawdy i tłumi głosy ofiar. Film uosabia pierwotny lęk przed anihilacją jaźni i utratą kontroli nad własnym ciałem oraz wspomnieniami. Warstwa dźwiękowa – pełna metalicznych tąpnięć, niepokojących szeptów i gwałtownych cięć montażowych – potęguje stan permanentnego osaczenia. Zimna, surowa kolorystyka i wszechobecna wilgoć doskonale rezonują z wewnętrznym stanem Mirandy. Finał z kolei nie przynosi łatwego ukojenia; zostawia widza z gorzką konstatacją, że aby dostrzec prawdę, czasem trzeba najpierw całkowicie stracić grunt pod nogami i dotknąć absolutnego mroku.
Gothika to niezwykle sugestywny, mroczny monument kina przełomu wieków. Idealnie balansuje na granicy dreszczowca medycznego i opowieści o duchach. Pozycja absolutnie obowiązkowa dla entuzjastów dusznych, klaustrofobicznych klimatów oraz fanów wielowarstwowych intryg, w których prawda ukryta jest za fasadą szaleństwa. Agresywna reżyseria Kassovitza i hipnotyzująca rola Halle Berry sprawiają, że do tego deszczowego koszmaru wraca się z niesłabnącym dreszczem emocji.
Zwiastun filmu Gothika (2003)


