Niektóre horrory potrzebują czasu, by wgryźć się w psychikę widza, a Co widział Jozjasz (2021) What Josiah Saw to doskonały przykład kina, które osacza nas powoli, by w finale zostawić z poczuciem głębokiego niepokoju. To mroczna, wielowątkowa opowieść o rodzinie, od której nie da się uciec, i o przeszłości, która zawsze znajduje sposób, by o sobie przypomnieć.
To bez wątpienia jedna z najciekawszych i najbardziej ambitnych produkcji niezależnych ostatnich lat. Film jest podzielony na rozdziały, co nadaje mu niemal literacką strukturę. Nie jest to kino dla każdego – wymaga cierpliwości i odporności emocjonalnej, ale jako całość jest to produkcja wybitna, przemyślana i technicznie dopracowana w każdym calu. Robi ogromne wrażenie swoją surowością i bezkompromisowością.
Scenariusz koncentruje się na rozbitej rodzinie Grahamów. Po latach od tragicznej śmierci matki, rodzeństwo – rozproszone i dźwigające własne bagaże traum – musi zmierzyć się z faktem, że ich ojciec, Jozjasz, wciąż żyje na podupadłej farmie i twierdzi, że widzi przerażające rzeczy. Fabuła splata trzy oddzielne historie dzieci Jozjasza, które ostatecznie zbiegają się w miejscu ich wspólnego koszmaru. Jest to scenariusz gęsty od tajemnic, gdzie każde słowo i gest mają znaczenie dla makabrycznego finału.
Napięcie w tym filmie jest budowane w sposób mistrzowski – zamiast potworów wyskakujących z szafy, otrzymujemy grozę egzystencjalną i psychologiczną. Elementy nadprzyrodzone mieszają się tu z czystym ludzkim złem. Choć nie jest to typowy „krwawy horror”, film zawiera sceny pełne grozy, które wynikają z obłędu i degeneracji bohaterów. Najbardziej przerażające nie są tu zjawy, ale to, co ludzie robią sobie nawzajem w imię wiary, strachu czy lojalności. To horror, który przeraża swoim brudem i poczuciem nieuchronnej katastrofy.
Atmosfera filmu jest niesamowicie ciężka i duszna. Panuje tu klimat amerykańskiego gotyku – pełen kurzu, rozkładających się domostw i religijnego fanatyzmu. Nastrój jest beznadziejny, niemal nihilistyczny. Każdy kadr wydaje się przesiąknięty zgnilizną, zarówno tą fizyczną, dotyczącą starej farmy, jak i moralną, dotyczącą duszy bohaterów. To jeden z tych filmów, podczas których widz ma ochotę wziąć prysznic po seansie.
Aktorsko film stoi na najwyższym poziomie. Robert Patrick jako Jozjasz jest absolutnie przerażający – buduje postać ojca-tyrana, który jest równie żałosny, co groźny. Nick Stahl i reszta obsady dotrzymują mu kroku, tworząc portrety ludzi złamanych przez życie. Scenografia jest brudna, realistyczna i niezwykle klimatyczna. Farma Grahamów staje się więzieniem, a jej klaustrofobiczne wnętrza doskonale oddają stan umysłu bohaterów.
Czy warto obejrzeć?
Jeśli cenicie horrory psychologiczne, które stawiają na klimat, głębię postaci i nieoczywistą narrację, to Co widział Jozjasz jest pozycją obowiązkową. Film wymagający, mroczny i bolesny, ale dający ogromną satysfakcję tym, którzy szukają w kinie grozy czegoś więcej niż tylko rozrywki. Opowieść o tym, że największe potwory rodzą się wewnątrz rodziny i karmią się milczeniem przez pokolenia.
