„Malicious” opowiada historię Adama, młodego profesora uniwersyteckiego, oraz jego ciężarnej żony Lisy. Para wprowadza się do nowego domu, który Adam otrzymał wraz z nową posadą. Wszystko wydaje się idealne do momentu, gdy otwierają tajemnicze, antyczne pudełko – prezent od siostry Lisy. To, co zostaje z niego uwolnione, doprowadza do niewyobrażalnej tragedii, po której dom staje się areną walki z przerażającą istotą.
„Malicious” to kameralny horror nadnaturalny, który sięga po znane motywy, ale stara się zbudować własną, niepokojącą atmosferę. Film nie jest rewolucyjny, jednak potrafi wciągnąć dzięki stopniowo narastającemu napięciu i mrocznej tajemnicy kryjącej się w tle wydarzeń. To produkcja skierowana do fanów klasycznych historii o nawiedzeniach i złowrogich siłach ingerujących w ludzkie życie.
Głównymi bohaterami są Adam i Lisa, młode małżeństwo, które spodziewa się dziecka i próbuje ułożyć sobie wspólne życie. Ich codzienność zostaje zakłócona przez serię niewyjaśnionych, przerażających zdarzeń. Początkowo wszystko można zrzucić na stres i zmęczenie, jednak z czasem staje się jasne, że w ich domu działa coś znacznie bardziej złowrogiego.
Scenariusz opiera się na odkrywaniu tajemnicy z przeszłości i pokazuje, jak niezamknięte sprawy oraz stare krzywdy mogą powrócić w najbardziej brutalnej formie.
„Malicious” stawia na klasyczne środki grozy: cienie, nagłe dźwięki, niepokojące wizje i obecność niewidzialnego zagrożenia. Film buduje strach powoli, bazując na atmosferze i oczekiwaniu, a nie na ciągłej brutalności. Krwawe sceny pojawiają się sporadycznie, ale są wystarczająco intensywne, by podkreślić realność zagrożenia i siłę nadprzyrodczego zła. „Malicious” jest nasycony nagłymi zwrotami akcji i klasycznymi „jumpscare’ami”, które potrafią poderwać z fotela. Groza wynika z poczucia osaczenia w żałobie – bohaterowie są rozbici emocjonalnie, co czyni ich łatwym celem dla bytu, który żeruje na ich bólu. Napięcie budowane jest przez niepokojące dźwięki (np. niania elektroniczna) i postacie pojawiające się w kątach oka. Film przeraża, bo miesza strach nadprzyrodzony z bardzo realnym lękiem przed utratą bliskich.
Najmocniejszą stroną filmu jest jego nastrój. Dom, który miał stać się bezpiecznym miejscem dla nowej rodziny, stopniowo zamienia się w przestrzeń lęku i paranoi. Przytłumiona kolorystyka, nocne sceny i oszczędna muzyka potęgują uczucie osaczenia i niepokoju. To horror, który bazuje na poczuciu, że zagrożenie czai się tuż obok, nawet wtedy, gdy go nie widać.
Obsada wypada solidnie, a relacja między głównymi bohaterami jest wiarygodna, co pomaga widzowi zaangażować się emocjonalnie w historię. Realizacja jest poprawna i estetyczna, choć wyraźnie ograniczona budżetem. Efekty specjalne są oszczędne, ale dobrze wpisują się w konwencję filmu i nie dominują nad opowieścią.
Choć główna para (Josh Stewart i Bojana Novakovic) radzi sobie dobrze, show kradnie Delroy Lindo jako dr Clark – niewidomy parapsycholog. Jego postać nadaje filmowi powagi i głębi, przypominając nieco postacie z klasyków typu Egzorcysta. Klimat jest ciężki, sterylny i smutny, co dobrze kontrastuje z nagłymi atakami zła. Scenografia nowoczesnego domu staje się tu pułapką, w której każde lustro i każde okno może stać się przejściem dla demona.
Czy warto obejrzeć?
„Malicious” to propozycja dla widzów, którzy lubią spokojne, klasyczne horrory nadnaturalne z wyraźnie zarysowaną tajemnicą. Film nie zaskakuje formą, ale oferuje solidną dawkę napięcia i mrocznego klimatu. Jeśli cenisz historie o nawiedzonych domach, złowrogich bytach i powoli odkrywanych sekretach, ten tytuł może być dla Ciebie interesującym wyborem.
Polecam go każdemu, kto:
– Lubi motywy antycznych klątw i tajemniczych artefaktów.
– Ceni postać „mędrca” w horrorze, który pomaga bohaterom zrozumieć zło.
– Szuka filmu, który łączy dramat psychologiczny z brutalnym nadprzyrodzonym horrorem.
