Tag Archives: Wampiry

Nauka zamiast magii – Dzieci Nocy – Dan Simmons

Kiedy sięgam po książkę o wampirach, mam zazwyczaj pewne oczekiwania. Ciemne zaułki, krew, noc, tajemnica i oczywiście stworzenia, które zdecydowanie nie powinny istnieć. Z czasem jednak łatwo odnieść wrażenie, że motyw wampira został już wykorzystany na wszystkie możliwe sposoby. Dlatego do „Dzieci Nocy” Dana Simmonsa podchodziłem z pewną ciekawością. Czy autorowi udało się zrobić coś interesującego z tak dobrze znanym motywem?

dzieci nocy dan simmons

Po przeczytaniu książki muszę przyznać, że Simmonsowi udało się mnie zaskoczyć.
Najbardziej podobało mi się to, że autor nie poszedł w stronę kolejnej romantycznej historii o pięknych, nieśmiertelnych istotach. Tutaj wampiry są przede wszystkim czymś, czego należy się bać.
Simmons potraktował je znacznie bardziej brutalnie i biologicznie. Zamiast bezmyślnie przyjąć, że „wampir to wampir”, próbuje znaleźć odpowiedź na pytanie, skąd takie stworzenia mogłyby się właściwie wziąć i jak mogłyby funkcjonować.
Ten pomysł od początku przypadł mi do gustu.

W pewnym momencie zacząłem nawet patrzeć na historię nie jak na klasyczny horror, ale jak na połączenie horroru, thrillera i powieści o medycznym zabarwieniu. I właśnie ta mieszanka sprawia, że „Dzieci Nocy” wyróżniają się spośród wielu innych książek wykorzystujących motyw wampirów.
Muszę jednak uprzedzić – nie jest to książka, w której co kilka stron ktoś wyskakuje zza drzwi z kłami na wierzchu.

Początkowo może się wydawać, że akcja rozwija się zbyt spokojnie, ale z czasem zacząłem doceniać ten sposób prowadzenia historii. Im więcej dowiadujemy się o zagrożeniu, tym bardziej zaczyna ono niepokoić.
Znacznie bardziej działa na mnie świadomość, że coś złego może wydarzyć się za chwilę, niż kolejna scena mająca wyłącznie przestraszyć czytelnika. W „Dzieciach Nocy” często właśnie to poczucie zagrożenia robi największe wrażenie.

Jednym z najbardziej interesujących elementów powieści jest próba racjonalnego spojrzenia na wampiry.
I tutaj Simmons zdecydowanie pokazuje, że nie interesuje go kolejna prosta historia o potworach.

Autor miesza horror z nauką, medycyną i historią. Przyznam, że właśnie ten element sprawił, że książka wydała mi się znacznie ciekawsza. Wampiry zaczynają być czymś więcej niż tylko nadnaturalnymi stworzeniami. Można je analizować, próbować zrozumieć i szukać odpowiedzi na pytanie, dlaczego właściwie istnieją.

A im bardziej próbowałem sobie to wszystko poukładać, tym bardziej niepokojąca wydawała mi się sama idea.
Bo potwór, którego można sobie wyobrazić w zamku gdzieś na końcu świata, jest stosunkowo łatwy do zaakceptowania.
Ale potwór, którego istnienie można próbować wyjaśnić naukowo? To już zupełnie inna historia.

Jeżeli miałbym wskazać jedną rzecz, która najbardziej zapadła mi w pamięć, byłaby to atmosfera.

„Dzieci Nocy” mają ten specyficzny, ciężki klimat, który sprawia, że podczas czytania cały czas czułem pewien niepokój. Nie chodzi nawet o to, że każda scena jest przerażająca. Bardziej o świadomość, że bohaterowie znaleźli się w sytuacji, nad którą coraz trudniej im zapanować.

Simmons potrafi też bardzo dobrze wykorzystać motyw nocy. Sam tytuł książki świetnie pasuje do historii. Noc nie jest tutaj tylko porą dnia. Staje się symbolem czegoś, czego człowiek nie rozumie i czego powinien się obawiać.

Czy to jest naprawdę straszny horror?

Jeżeli ktoś szuka przede wszystkim makabry, krwi i ciągłej akcji, „Dzieci Nocy” mogą nie spełnić wszystkich oczekiwań. Ja jednak lubię horrory, które próbują zrobić coś więcej. Tutaj strach wynika przede wszystkim z samej koncepcji.

Simmons bierze znany motyw i próbuje podejść do niego w sposób bardziej realistyczny. Dzięki temu przez część lektury miałem wrażenie, że czytam nie tylko historię o wampirach, ale również thriller opowiadający o czymś, czego zdecydowanie nie chcielibyśmy zobaczyć w prawdziwym świecie.

Nie dla każdego, ale warto spróbować

„Dzieci Nocy” nie są książką, którą poleciłbym absolutnie każdemu.
Jeżeli oczekujecie prostego, dynamicznego horroru o wampirach, możecie się trochę zdziwić. Simmons lubi szczegóły, nie spieszy się z akcją i poświęca sporo miejsca na rozwijanie swojej koncepcji.
Jeżeli jednak lubicie książki, które biorą znany motyw i próbują przedstawić go w zupełnie inny sposób, zdecydowanie warto sięgnąć po tę powieść.

Moja ocena

„Dzieci Nocy” to dla mnie przede wszystkim ciekawy przykład tego, jak można odświeżyć bardzo dobrze znany motyw wampira. Dan Simmons nie próbuje stworzyć kolejnej historii o hrabim Draculi. Zamiast tego proponuje własną, znacznie bardziej niepokojącą wizję.
Nie jest to horror idealny i momentami książka może wydawać się zbyt szczegółowa, ale wynagradza to klimatem i pomysłem.
Jeżeli lubicie wampiry, ale macie już trochę dość tych samych schematów, „Dzieci Nocy” zdecydowanie warto sprawdzić.

Krew to życie czyli Dracula – Bram Stoker

Transylwańskie mgły, ponure zamczyska i wiecznie żywy mit, który ukształtował współczesne oblicze grozy. Dracula, klasyka Brama Stokera od ponad stulecia rzuca cień na literaturę gotycką, nie pozwalając czytelnikom o sobie zapomnieć.

drakula

Powieść Stokera to rzetelnie skrojone, ponadczasowe arcydzieło, które mimo upływu lat wciąż potrafi poruszyć najczulsze struny w ludzkiej psychice. Irlandzki pisarz stworzył dzieło monumentalne, genialnie łączące dziewiętnastowieczny racjonalizm z pierwotnym, mitycznym strachem. Obcowanie z tą lekturą przypomina spacer po starym, pełnym sekretów cmentarzu.



Opowieść zyskuje unikalny charakter dzięki epistolarnej formie, złożonej z dzienników, listów i wycinków prasowych. Młody prawnik Jonathan Harker wyrusza w karpackie ostępy, aby sfinalizować zakup posiadłości w Londynie przez ekscentrycznego hrabiego. Na miejscu odkrywa mroczną prawdę o swoim gospodarzu, co uruchamia lawinę dramatycznych zdarzeń sięgających samej stolicy Imperium Brytyjskiego. Stoker genialnie zderza nowoczesną technologię tamtych lat, jak fonograf czy maszyna do pisania, z pradawnym, nieokiełznanym złem, które karmi się życiem śmiertelników.

Pisarz dawkuje niepokój z chirurgiczną precyzją, rezygnując z tanich chwytów na rzecz gęstniejącej paranoi. Zagrożenie ma tutaj twarz hrabiego, który uosabia drapieżny, magnetyczny i bezwzględny podgatunek potwora. Sekwencje w zamku Transylwanii oraz późniejsze łowy w Londynie epatują surowym, momentami wręcz fizjologicznym lękiem. Autor nie stroni od subtelnego body horroru i krwawych, makabrycznych akcentów, które w XIX wieku musiały wywoływać prawdziwy szok, a dziś zachwycają swoją gotycką bezwzględnością. Bram Stoker mistrzowsko operuje motywem polowania, w którym role łowcy i ofiary nieustannie się odwracają.

dracula

Atmosfera gęstnieje z każdą przewracaną stroną, wywołując u czytelnika narastające poczucie osaczenia. Londyńskie mgły, mroczne krypty w Whitby oraz wilgotne, zamkowe korytarze budują aurę niesamowitości i nieuchronnego fatum. Bohaterowie funkcjonują w stanie permanentnej izolacji, odcięci od pomocy, skazani na walkę z siłą przekraczającą ludzkie pojęcie. Ta melancholijna, a zarazem drapieżna aura sprawia, że podczas lektury mimowolnie naciąga się koc wyżej na ramiona.

Wielogłosowa narracja pozwala spojrzeć na koszmar z różnych perspektyw, co nadaje całości niesamowitego realizmu. Język Stokera jest niezwykle sugestywny, bogaty w detale i plastyczne opisy, które bez problemu materializują się pod powiekami. Kreacja świata zachwyca dbałością o detale topograficzne i kulturowe, a sam profil psychologiczny postaci, z charyzmatycznym Van Helsingiem na czele, do dziś stanowi wzór dla twórców literatury grozy.

Czy warto przeczytać?
Wizyta w świecie hrabiego to absolutny obowiązek dla każdego, kto mieni się fanem literatury z dreszczykiem. Powieść może momentami nużyć współczesnego odbiorcę rozwlekłymi opisami obyczajowymi, jednak te drobne przestoje całkowicie rekompensuje genialny finał i niepodrabialny klimat. Nie znajdziecie tu współczesnego, szybkiego tempa, ale dostaniecie w zamian lekcję czystego, gotyckiego niepokoju w najlepszym wydaniu.

Wampiry w przydrożnym piekle – Od zmierzchu do świtu

Od zmierzchu do świtu – Krwawy neon, ryk silników i zapach taniej tequili zmieszany z prochem strzelniczym. Robert Rodriguez i Quentin Tarantino zapraszają na szaloną przejażdżkę, która w połowie drogi zmienia pas ruchu i wjeżdża prosto w objęcia totalnego szaleństwa.

od zmierzchu do switu

Mamy do czynienia z absolutnym arcydziełem kina klasy B, które paradoksalnie dysponuje hollywoodzkim budżetem i genialną obsadą. Reżyser idealnie wyczuł pulpowy klimat. Stworzył dzieło bezkompromisowe, które bawi i szokuje nawet po wielu latach od premiery. Seans dostarcza czystej, nieskrępowanej adrenaliny. Twórcy genialnie połączyli dwa skrajnie różne gatunki filmowe, co mogło skończyć się katastrofą, a stało się kamieniem milowym rozrywkowego kina grozy.



Bracia Gecko uciekają przed wymiarem sprawiedliwości po krwawym napadzie na bank. Starszy, Seth, próbuje zachować zimną krew, podczas gdy młodszy, Richard, to nieobliczalny psychopata. Po drodze biorą jako zakładników pastora z dwójką dzieci. Cała grupa zamierza przeczekać noc w ekscentrycznym barze dla motocyklistów o wdzięcznej nazwie Titty Twister. Lokal leży tuż za meksykańską granicą. Scenariusz sprytnie zwodzi widza, budując klasyczny, brudny kryminał, by w najmniej oczekiwanym momencie rzucić bohaterów w sam środek krwiożerczego koszmaru.

Prawdziwe szaleństwo wybucha, gdy pracownicy baru zdejmują ludzkie maski. Zamiast skąpo ubranych tancerek i barmanów, na scenę wkraczają monstrualne, drapieżne wampiry. Nie mają one nic wspólnego z romantycznymi arystokratami. Bestie są obrzydliwe, brutalne i piekielnie głodne. Ekran szybko spływa hektolitrami juchy. Twórcy serwują nam widowiskowy pokaz gore, pełen odpadających kończyn, eksplodujących ciał i improwizowanej broni. Przemoc ma charakter przerysowany, komiksowy, dzięki czemu zamiast mdłości wywołuje raczej szeroki uśmiech na twarzy fana gatunku.

Atmosfera gęstnieje z każdą minutą spędzoną w meksykańskim klubie. Początkowy niepokój związany z obecnością nieprzewidywalnych przestępców ustępuje miejsca klaustrofobicznej paranoi. Knajpa staje się pułapką bez wyjścia. Osaczeni bohaterowie muszą walczyć o przetrwanie w dusznych, zadymionych pomieszczeniach. Rodriguez mistrzowsko buduje poczucie odizolowania od świata zewnętrznego. Przez całą drugą połowę seansu czujemy pot i brud tego przeklętego miejsca.

George Clooney jako Seth Gecko błyszczy charyzmą, tworząc jedną z najbardziej ikonicznych ról w swojej karierze. Sam Quentin Tarantino dotrzymuje mu kroku, bezbłędnie wcielając się w niezrównoważonego brata. Harvey Keitel wnosi do produkcji sporo powagi jako przeżywający kryzys wiary pastor. Scenografia zasługuje na najwyższe uznanie. Sam bar Titty Twister, zbudowany na środku pustyni, wygląda niesamowicie widowiskowo. Brudne wnętrza, neonowe oświetlenie oraz dynamiczne zdjęcia potęgują wrażenie obcowania z mrocznym komiksem.

Czy warto obejrzeć?
Pozycja pozostaje obowiązkowym punktem programu dla każdego miłośnika mocnych wrażeń i czarnego humoru. Scenariusz posiada drobne przestoje w środkowej części, tuż przed wielką transformacją baru. Te drobne wady znikają jednak w morzu kapitalnej zabawy i kultowych dialogów. Od zmierzchu do świtu nie bierze jeńców i bawi tak samo dobrze za każdym razem.

Zwiastun Od zmierzchu do świtu