Mordercza syrenka w horrorze Syrena (SiREN) z 2016 roku

Jeśli szukacie horroru, który wyrywa się ze schematów i zostawia widza w lekkim oszołomieniu, Syrena (SiREN) z 2016 roku to pozycja, obok której nie możecie przejść obojętnie! To niesamowicie energetyczna, mroczna i zaskakująca produkcja, która udowadnia, że w kinie grozy wciąż można pokazać coś świeżego.

syrena horror

SiREN to fascynujący przypadek produkcji, która wyrosła z antologii V/H/S zatytułowanego „Amateur Night”. Przeniesienie tego pomysłu na pełny metraż było strzałem w dziesiątkę. Reżyser Gregg Bishop stworzył film, który jest niezwykle dynamiczny i spójny. Od pierwszej minuty czuć, że ekipa miała konkretną wizję – to nie jest “rozciągnięty na siłę” pomysł, ale bogaty świat, który wciąga widza bez reszty. To po prostu bardzo dobra, rzetelna produkcja, która wyróżnia się na tle niskobudżetowych horrorów wysoką jakością wykonania i pomysłowością.

Film mistrzowsko operuje tempem. Zaczyna się niemal jak thriller, by szybko przejść w stan permanentnego zagrożenia. Czy jest straszny? Tak, ale to strach wielowymiarowy. Mamy tu świetnie zainscenizowane momenty grozy, gdzie serce podchodzi do gardła, ale największe wrażenie robi wszechobecne napięcie. Widz czuje się osaczony razem z bohaterami, a świadomość, że zło, z którym się mierzą, jest czymś absolutnie nadprzyrodzonym i nieprzewidywalnym, sprawia, że włosy jeżą się na głowie.

Temat filmu bierze na warsztat klasyczny motyw syreny, ale odziera go z disneyowskiego lukru. Tutaj Syrena to predator doskonały, mityczna istota, której śpiew nie jest tylko piękną melodią, ale niebezpiecznym narzędziem manipulacji. To potwór, który budzi jednocześnie litość i czyste przerażenie. Film świetnie eksploruje temat “zakazanego owocu” i konsekwencji wkraczania w światy, których nie powinniśmy dotykać. Lily, nasza antagonistka, to postać kultowa od momentu, gdy pierwszy raz pojawia się na ekranie.

Dla fanów gore i mocnych efektów specjalnych SiREN ma sporo do zaoferowania. Elementy grozy są tu dawkowane z chirurgiczną precyzją. Kiedy dochodzi do scen przemocy, są one dosadne, krwawe i niezwykle pomysłowe. Nie są to jednak puste efekciarskie sztuczki – każda scena “body horroru” służy pokazaniu potęgi mitycznej istoty. Transformacje i sposób, w jaki Syrena rozprawia się z przeciwnikami, zapadają w pamięć na długo po seansie.

Fabularnie film zaczyna się klasycznie: wieczór kawalerski, grupa kumpli i poszukiwanie ekstremalnej rozrywki. Jednak scenariusz bardzo szybko skręca w stronę mrocznego fantasy i thrillera okultystycznego. Interesujące jest to, jak film buduje postać właściciela klubu – tajemniczego Pana Nyxa – oraz jak zgrabnie prowadzi nas przez kolejne warstwy tajemnicy. To nie jest przewidywalna opowieść; twisty fabularne są logiczne, a jednocześnie zaskakujące, co sprawia, że scenariusz oceniam bardzo wysoko.

Nastrój filmu to jedna z jego największych zalet. Przechodzimy od dusznej atmosfery nocnych klubów, przez sterylne i niepokojące korytarze luksusowej posiadłości, aż po surrealistyczne, niemal oniryczne sceny grozy. Panuje tu klimat nieuchronnej katastrofy. Całość jest skąpana w mrocznej estetyce, która idealnie współgra z tematyką nadprzyrodzoną, tworząc aurę nowoczesnej, mrocznej baśni dla dorosłych.

Musimy porozmawiać o Hannah Fierman. Jej kreacja Lily to majstersztyk – aktorka potrafi samym spojrzeniem (i swoimi charakterystycznymi, wielkimi oczami) przekazać całą gamę emocji, od niewinności po morderczą furię. Pozostali aktorzy dotrzymują jej kroku, tworząc wiarygodną grupę przyjaciół, którym naprawdę kibicujemy. Scenografia dopełnia całości – wnętrza domu Nyxa są zaprojektowane z niesamowitym smakiem, łącząc elegancję z czymś głęboko niepokojącym i brudnym.

Werdykt: Czy warto poświęcić czas na ten seans?
Jeśli kochacie horrory, które mają oryginalny pomysł na potwora i nie boją się iść pod prąd, to odpowiedź brzmi: TAK! Syrena to film z duszą, który mimo upływu lat wciąż ogląda się wyśmienicie. To idealna propozycja na nocny seans – gwarantuję, że po obejrzeniu tego filmu już nigdy nie pomyślicie o syrenach w ten sam sposób.