„Baba Jaga” (Don’t Knock Twice, 2016) to dla mnie taki „horrorowy comfort food”. Nie wywraca gatunku do góry nogami, ale bawi się motywem miejskiej legendy w sposób, który sprawił, że dwa razy zastanowiłem się, zanim zapukałem do czyichkolwiek drzwi tamtego wieczoru. Otwórzmy zatem drzwi do zakazanego domu i zanurzmy się prosto w objęcia klasycznej, brytyjskiej grozy nadprzyrodzonej.

„Baba Jaga” – Raz, by ją obudzić, dwa, by ją wezwać
Fabuła kręci się wokół Jess (w tej roli Katee Sackhoff), rzeźbiarki, która próbuje odzyskać kontakt ze swoją nastoletnią córką, Chloe. Chloe jednak popełnia klasyczny błąd bohatera horroru: puka do drzwi opuszczonego domu, o którym krążą plotki, że należał do porywającej dzieci czarownicy. Mechanizm zostaje wprawiony w ruch – wiedźma nie odpuszcza, dopóki nie dostanie swojej ofiary.
Mitologia na sterydach: To nie jest leśna chatka na kurzej łapce
Twórcy wzięli słowiańską Babę Jagę i przemielili ją przez filtr współczesnego, zachodniego kina grozy. Nie dostajemy tu staruszki w lesie, ale mściwy, niemal demoniczny byt, który porusza się w sposób nienaturalny i przerażający. Wizualnie postać wiedźmy jest świetna – te długie palce i sposób, w jaki „wyłania się” z mroku, przypomniały mi najlepsze momenty z filmów Jamesa Wana.
Umówmy się: Katee Sackhoff (którą uwielbiam jeszcze od czasów Battlestar Galactica) wyciąga ten film na wyższy poziom. Gra matkę z przeszłością, walczącą z własnymi demonami i poczuciem winy. Dzięki niej ten film to nie tylko festiwal wyskakujących z szafy straszydeł, ale też całkiem sprawny dramat o odkupieniu. Kiedy ona się boi, ja boję się razem z nią.
Klimat „Haunted House” w nowoczesnym wydaniu
Studio Jess – pełne dziwnych rzeźb i zakamarków – to genialna lokacja. Cienie rzucane przez jej dzieła sztuki budują naturalny niepokój. Film świetnie operuje ciszą i nagłym dźwiękiem pukania. Choć przyznam, że jako koneser wolałbym czasem mniej „jump scare’ów”, to jednak te, które są, działają bezbłędnie.
Dla mnie Don’t Knock Twice to solidny przedstawiciel nurtu „urban legend horror”.
Atmosfera: Jest gęsta i duszna, zwłaszcza w scenach, gdzie granica między rzeczywistością a koszmarem zaczyna się zacierać.
Finał: Ma w sobie całkiem niezły zwrot akcji, który sprawia, że patrzysz na niektóre postacie w zupełnie innym świetle. To nie jest tylko prosta ucieczka przed demoniczną czarownicą.
Mój Werdykt: Dobry straszak na wieczór
Jeżeli szukasz:
– Filmu o klątwie i miejskiej legendzie, która okazuje się prawdą.
– Świetnej roli kobiecej i emocjonalnej stawki.
– Czystej, nadprzyrodzonej grozy w stylu Obecności.
…to „Baba Jaga” jest strzałem w dziesiątkę. To idealny film, żeby obejrzeć go w ciemnym pokoju, najlepiej z kimś, kogo można złapać za rękę, gdy usłyszysz pukanie.