Tag Archives: filmy o wampirach

Brytyjska wersja Być człowiekiem (Being Human, 2008)

Wampir (Mitchell), wilkołak (George) i duch (Annie) wynajmują razem dom. Ich cel jest prosty, a zarazem niemożliwy: chcą być „ludźmi”. Mitchell walczy z głodem krwi, który jest tu pokazany jak wyniszczający nałóg narkotykowy. George nienawidzi swojej zwierzęcej natury, która raz w miesiącu zamienia go w morderczą bestię. Annie próbuje odnaleźć sens w egzystencji, w której nikt jej nie widzi.

by człowiekiem wampiry wilkołaki

„Być człowiekiem” to serial, który w wyjątkowy sposób łączy elementy horroru, dramatu i codziennego życia. Zamiast epatować grozą, skupia się na emocjach, relacjach i próbie normalności w świecie, który na nią nie pozwala. To produkcja kameralna, momentami zabawna, a momentami zaskakująco smutna — i właśnie ta równowaga stanowi jej największą siłę.

Serial opowiada historię trójki współlokatorów mieszkających w Bristolu: wampira Mitchella, wilkołaka George’a i ducha Annie. Każde z nich zmaga się nie tylko ze swoją nadnaturalną naturą, ale także z bardzo ludzkimi problemami — samotnością, winą, poczuciem wyobcowania.
„Być człowiekiem” stawia pytanie, czym tak naprawdę jest człowieczeństwo i czy potwory, które próbują żyć normalnie, nie są czasem bardziej ludzkie niż otaczający ich ludzie.

Serial potrafi być brutalny i przerażający. Przemiany w wilkołaka w wykonaniu Russella Toveya to jedne z najbardziej bolesnych i sugestywnych scen w historii telewizji – słychać pękające kości i czuć autentyczne cierpienie. Wampiry nie są tu błyszczącymi modelami; to drapieżniki, które w chwilach głodu tracą resztki człowieczeństwa. Serial przeraża nie tylko efektami, ale przede wszystkim psychologicznym mrokiem. Krwawe momenty, mroczne przemiany i nadnaturalne zagrożenia, jednak zawsze podporządkowane są opowieści o bohaterach. Horror służy tu jako metafora — uzależnień, traumy i wewnętrznych demonów.

Serial ma bardzo intymny, melancholijny klimat. Brytyjska codzienność, skromne wnętrza i zwyczajne problemy kontrastują z nadnaturalnymi wydarzeniami. Humor jest subtelny, często gorzki, a całość utrzymana jest w tonie refleksyjnym i momentami przygnębiającym.

Obsada wypada niezwykle naturalnie. Aidan Turner jako Mitchell tworzy postać pełną sprzeczności, Russell Tovey świetnie oddaje neurotyczną naturę George’a, a Lenora Crichlow nadaje Annie ciepło i autentyczność. Realizacja jest skromna, ale skuteczna — serial nadrabia emocjami i scenariuszem.

Czy warto obejrzeć Być człowiekiem (Being Human, 2008)?

Zdecydowanie tak — zwłaszcza jeśli szukasz horroru opartego na emocjach i relacjach, a nie wyłącznie na strachu. „Być człowiekiem” to serial o próbie bycia lepszym, mimo tego, kim się jest. To opowieść ciepła, smutna i bardzo ludzka — nawet jeśli jej bohaterowie ludźmi nie są.

Komedia o wampirach – What We Do in the Shadows (2014)

Film „What We Do in the Shadows” to absolutna perełka wśród horror-komedii. Ta nowozelandzka produkcja bierze klasyczne motywy wampiryczne i rozbraja je humorem, absurdem oraz doskonałą obserwacją codzienności. Film jest lekki, inteligentny i bardzo świeży — nawet dla widzów, którzy znają gatunek na wylot.

wampiry czarny humor
Viago, Vladislav i Deacon to wampiry dzielące dom w Wellington. Mają setki lat, ale ich największymi problemami są niepozmywane naczynia, dobór stroju na wieczorne wyjście (bez odbicia w lustrze!) i to, jak dostać się do modnego klubu bez zaproszenia. Towarzyszy im Petyr – 800-letni wampir w stylu Nosferatu, który mieszka w piwnicy. Ich życie zmienia się, gdy do ich grupy dołącza świeżo przemieniony Nick oraz jego „ludzki” przyjaciel Stu.
Film Waititiego i Clementa jest fascynująco ciekawy, bo nie ma tu hollywoodzkiego blichtru. Wszystko wygląda jak autentyczny, niskobudżetowy dokument kręcony przez ekipę w kamizelkach odblaskowych (którzy zresztą mają „ochronę” wampirów). To film, który udowodnił, że horror i komedia mogą współistnieć w idealnej symbiozie, nie niszcząc wzajemnie swojego klimatu.

Historia skupia się na grupie wampirów mieszkających razem w jednym domu. Każdy z nich pochodzi z innej epoki i reprezentuje inny typ krwiopijcy — od arystokraty po brutalnego wojownika. Film przyjmuje formę mockumentu, śledząc ich codzienne życie: sprzątanie po ofiarach, konflikty współlokatorskie i problemy z dostosowaniem się do współczesnego świata.
Pod warstwą żartu kryje się opowieść o przemijaniu, samotności i próbie odnalezienia się w rzeczywistości, która dawno zostawiła bohaterów w tyle.

Groza jest tu wyłącznie dodatkiem do absurdalnej komedii. Pojawiają się wampiry, wilkołaki i krew, ale wszystko podane jest w komediowej, przerysowanej formie. Horror służy jako dekoracja, a nie źródło strachu.
Ten film to festiwal inteligentnego humoru sytuacyjnego, ale dla entuzjasty horroru znajdą się tu momenty „czystej” grozy. Przemiana Nicka, ataki Petyra czy polowanie na dziewicę są nakręcone z szacunkiem do gatunku. Napięcie budowane jest przez absurd – np. scena, w której wampiry gonią ofiarę po domu, ale robią to w sposób tak niezdarny, że aż niepokojący. To horror, który straszy… Twoją własną wyobraźnią o tym, jak nudna może być wieczność.

Film ma bardzo specyficzny humor i lekko melancholijny klimat. Gotyckie wnętrza kontrastują z banalnością codziennych problemów, co tworzy wyjątkowo zabawną i ciepłą atmosferę.
Obsada wypada znakomicie — każda postać jest wyrazista i godna zapamiętania. Forma fałszywego dokumentu sprawdza się idealnie, nadając całości naturalność i komediowy rytm.

Czy warto obejrzeć What We Do in the Shadows (2014)?

Zdecydowanie tak. To jedna z najlepszych horror-komedii XXI wieku — inteligentna, zabawna i pełna uroku. Idealna zarówno dla fanów horroru, jak i widzów szukających czegoś lekkiego, ale pomysłowego.

Horror na wesoło – Lesbian Vampire Killers

„Lesbian Vampire Killers” to film, który od samego początku jasno komunikuje swoje intencje: nie chce straszyć na serio, tylko bawić się konwencją horroru. To produkcja skrajnie rozrywkowa, momentami głupkowata, ale świadoma swojego kiczowatego charakteru. Seans przypomina luźną imprezę z horrorem w tle — jeśli zaakceptuje się tę formę, film potrafi sprawić sporą frajdę.

lesbian-vampire-killers horror wampiry

Dwóch życiowych nieudaczników, Jimmy i Fletch, trafia do małej walijskiej wioski, nad którą ciąży pradawna klątwa. Miejscowe kobiety są stopniowo przemieniane w lesbijskie wampirzyce, służące swojej mrocznej królowej. Bohaterowie, zupełnie nieprzygotowani do walki z siłami zła, zostają wplątani w absurdalną misję ratowania wioski.
Scenariusz to pretekst do serii żartów, parodii klasycznych horrorów i pastiszu motywów znanych z kina wampirycznego.

Groza pełni tu rolę drugoplanową. Wampiry są bardziej stylizowane niż przerażające, a krwawe sceny pojawiają się sporadycznie i w mocno przerysowanej formie. Film celowo balansuje na granicy absurdu, traktując horror jako element estetyczny, a nie źródło realnego strachu.

Atmosfera filmu jest lekka, komiksowa i momentami surrealistyczna. Gotyckie ruiny, nocne plenery i wampiryczne motywy mieszają się z brytyjskim humorem i młodzieżową energią. To bardziej parodia horroru niż horror sam w sobie — idealna propozycja na seans bez zobowiązań.

James Corden i Mathew Horne grają duet oparty na kontrastach i komediowej chemii. Ich bohaterowie są świadomie przerysowani i dalecy od klasycznych herosów. Realizacja jest poprawna, z widocznym naciskiem na styl i estetykę, choć mały budżet daje się odczuć na ekranie.

Czy warto obejrzeć?

Jeśli szukasz czystej rozrywki, parodii horroru i dystansu do gatunku, „Lesbian Vampire Killers” może być zaskakująco przyjemnym seansem. To film, który nie bierze siebie na serio i dokładnie tego samego oczekuje od widza. Dla fanów klasycznej grozy może być zbyt lekki, ale jako horror-komedia sprawdza się znakomicie.